Ponad 12 600 osób ubiegających się o pracę w irlandzkiej administracji publicznej znalazło się w centrum poważnego zamieszania rekrutacyjnego. W wyniku błędu w systemie oceny testów wielu kandydatów otrzymało zaniżony wynik rekrutacji. To bezpośrednio wpłynęło na ich miejsce w rankingu i szanse na dalszy udział w procesie naboru.
Do sytuacji doszło w trakcie ogólnokrajowej rekrutacji na stanowiska urzędników administracyjnych w Irlandii, prowadzonych przez Publicjobs. Kandydaci przechodzili wstępny etap testów online, które decydowały o ich pozycji na liście rankingowej i kwalifikacji do rozmów kwalifikacyjnych.
Zaniżony wynik rekrutacji – kiedy doszło do błędu?
Problem ujawnił się dopiero po czasie, gdy instytucja wykryła, że część systemu oceny działała nieprawidłowo. Jak się okazało, dwa z sześciu pytań sytuacyjnych nie zostały zaktualizowane zgodnie z wprowadzonymi wcześniej zmianami. W praktyce oznaczało to, że AI oceniał odpowiedzi kandydatów według niespójnych kryteriów. Błąd przełożył się na błędne wyniki.
Kto ucierpiał przez zaniżony wynik rekrutacji
Skala błędu okazała się znacząca. Nieprawidłowe wyniki otrzymało dokładnie 12 656 osób. W większości przypadków wynik testu oznaczał spadek w “rankingu kandydatów”. Natomiast konsekwencją była utrata szansy na dalszy etap rekrutacji.
W praktyce najbardziej ucierpieli kandydaci znajdujący się tuż na granicy progu kwalifikacyjnego. To właśnie oni mogli stracić miejsce w procesie rekrutacyjnym przez niewielką różnicę punktową wynikającą nie z ich kompetencji, lecz z błędu systemu. Dla części osób oznaczało to wprost zamknięcie drogi do zatrudnienia w sektorze publicznym, mimo realnych kwalifikacji.
Czy kandydaci otrzymają drugą szansę
Po wykryciu problemu Publicjobs rozpoczęło ponowne przeliczanie wyników. Zapowiedziało również aktualizację rankingów w systemie online. Kandydaci mają otrzymać poprawione rezultaty w swoich profilach. To w niektórych przypadkach może oznaczać poprawę pozycji i powrót do dalszych etapów rekrutacji.
Jednocześnie nie ma pełnej gwarancji, że wszyscy poszkodowani odzyskają utraconą szansę. W części przypadków proces rekrutacyjny mógł już przejść do kolejnych etapów. To realnie komplikuje możliwość pełnego „odwrócenia” skutków błędu.
Publicjobs przeprasza
Za zaistniałą sytuację oficjalnie przeprosiła instytucja Publicjobs, odpowiedzialna za organizację naboru. W komunikacie skierowanym do kandydatów przyznano, że doszło do błędu technicznego, który wpłynął na wyniki tysięcy osób.
Organizacja poinformowała również, że poinformowała tysiące kandydatów o błędzie, który wpłynął na ich życie. Kandydaci wiedzą również o trwającym procesie korekty. Jednocześnie Publicjobs zapewnia, że prowadzi wewnętrzne postępowanie kontrolne, które ma zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości.
Zaniżony wynik rekrutacji a szerszy problem cyfrowych systemów
Choć sprawa ma charakter techniczny, wpisuje się w coraz częściej podnoszony problem zawodności cyfrowych systemów rekrutacyjnych. W wielu administracjach publicznych proces selekcji kandydatów opiera się dziś na zautomatyzowanych narzędziach. Te mają usprawniać i przyspieszać ocenę dużej liczby aplikacji.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że tego typu rozwiązania bywają ryzykowne. Nawet drobna nieścisłość w systemie może zostać powielona na dużą skalę i wpłynąć na los tysięcy osób. W tym przypadku zaniżony wynik rekrutacji nie wynikał z braku kompetencji kandydatów, lecz z błędu w procesie oceny.
Wnioski: kiedy technologia decyduje o ludzkich szansach
Sprawa pokazuje, jak cienka jest granica między sprawnym systemem rekrutacji a jego krytycznym błędem. Dla tysięcy kandydatów zaniżony wynik rekrutacji oznaczał realne konsekwencje zawodowe, a dla instytucji – poważne pytania o jakość nadzoru nad procesami cyfrowymi.
Cyfryzacja administracji publicznej postępuje. Natomiast przypadek Publicjobs przypomina, że technologia nie zastępuje odpowiedzialności. W rekrutacji, która decyduje o życiowych szansach, każdy błąd przestaje być jedynie problemem systemu – staje się problemem ludzi.

