Fot. Getty
35-letnia Jess z Essex porzuciła wiele lat temu pracę w Sainsbury's, aby kręcić filmy pornograficzne. Teraz jednak przyznaje, że praca negatywnie odbiła się na jej pożyciu małżeńskim.
Jess zaczęła kręcić filmy dla dorosłych w wieku 20 lat, a zatem już dobre 15 lat temu. Wcześniej kobieta pracowała w Sainsbury's na dziale z serami, ale praca w przemyśle pornograficznym wydała jej się znacznie bardziej atrakcyjna. Teraz jednak Brytyjka przyznaje, że długoletni staż w branży pornograficznej neigatywnie odbija się na jej życiu prywatnym, a zwłaszcza na pożyciu małżeńskim. Kobieta ma problem ze współżyciem z 50-letnim partnerem, Demetrim, którego zresztą poznała w 2014 r. na planie filmowym.
- Zobacz: Zwycięzcy £184 mln w loterii EuroMillions w UK pokazali się publicznie! Co zrobią z wygraną?
Bolesne skutki pracy w branży pornograficznej
Brytyjka opowiedziała na łamach „The Daily Mirror” o bolesnych skutkach pracy w branży pornograficznej. Problem dotyczy zwłaszcza libido, które trudno jest odtworzyć w domowym zaciszu. – Tu jest ta różnica, że praca jest pracą. Seks na wideo nie przypomina tego w domu. W pracy masz świadomość, gdzie znajdują się kamery, otwierasz się na światło i robisz najlepsze pozycje dla widza. To pozycje, których normalnie byś nie zrobił. Robisz pozycje do kamery, nie dla siebie. Często jest to bardzo niewygodne fizycznie i daleko odbiega od przyjemności związanej z uprawianiem seksu w domu, w sypialni, przy zgaszonych światłach, gdy nikt nie patrzy. Również seks przed kamerą, podczas kręcenia, może zająć kilka godzin, a seks w domu może być tak długi lub krótki, jak nam się podoba. Nie chodzi o to, że jesteśmy zmęczeni seksem z powodu tego, co robimy. Ale trudniej jest wejść w ten nastrój, mieć ochotę na seks – wyznaje Jess.
Aby polepszyć swoje prywatne życie seksualne, para zaczęła ostatnio zapraszać do sypialni osobę trzecią. Podobno to pomaga.
