Fot. Getty
Brytyjscy posłowie otrzymają podwyżkę wynagrodzenia o 2200 funtów od przyszłego miesiąca – ogłosiła parlamentarna komisja zajmująca się nadzorem wydatków. Reakcje wśród mieszkańców UK są dość silne, ponieważ podwyżka zbiega się z podniesieniem składki National Insurance oraz wzrostem kosztów utrzymania na Wyspach.
Podniesienie poselskich pensji o około 2200 GBP w skali roku oznacza podwyżkę wynagrodzenia o 2,7 proc. Oznacza to, że od 1 kwietnia 2022 podstawowe wynagrodzenie brytyjskich deputowanych wyniesieni już nie 81 932 funtów, ale 84 144 funtów rocznie. Jest to ponad dwa razy więcej niż wyniosło średnie wynagrodzenie w Wielkiej Brytanii w ubiegłym roku.
Podwyżka poselskich pensji, pomimo wzrostu kosztów życia w UK
Podwyżka poselskich pensji w UK jest standardowym procederem każdego roku. W tym roku wyniesie ona tyle, ile średni wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym w UK w 2021 roku – nie osiągnie ona jednak nawet połowy poziomu obecnej inflacji. W praktyce oznacza więc realną obniżkę wynagrodzeń deputowanych w stosunku do podstawowych wydatków gospodarstw domowych w UK.
Mimo wszystko, reakcja brytyjskiego społeczeństwa wobec tegorocznych poselskich podwyżek jest raczej negatywna. Zbiegła się ona bowiem w czasie z ogólnym wzrostem kosztów życia w UK, a także z podniesieniem składki National Insurance o 1,25 proc. Co więcej, Bank Anglii miał też zaapelować do pracowników, by w najbliższym czasie nie prosili o znaczne podwyżki – aby uniknąć niebezpiecznej gospodarczej spirali, w której za wzrostem wynagrodzeń idzie dalszy wzrost cen.
Jak pokazują prowadzone analizy statystyczne, ogólnokrajowe trudności gospodarcze znacznie bardziej dotkną osoby o niższych zarobkach, niż te, które już i tak zarabiały więcej niż przeciętni mieszkańcy UK. W związku z tym wszystkim, negatywna reakcja na poselskie podwyżki w tym roku wydaje się jak najbardziej zrozumiała.
Jak przypomina dziennik The Guardian, Downing Street już wcześniej poinformowało, że Boris Johnson jest przeciwny tegorocznej podwyżce poselskich wynagrodzeń. Swój sprzeciw wyraził także lider opozycyjnej Partii Pracy, Keir Starmer. Parlament zadecydował jednak inaczej, niż chcieli tego partyjni szefowie.
