Wielka Brytania nie ma szans na utrzymanie imigracji na poziomie 100 tysięcy – czy Partia Konserwatywna "zdradziła" jeden z najważniejszych punktów swojego programu wyborczego?
Plany torysów na ograniczenie poziomu imigracji do UK chwieją się w posadach. Dwoje ministrów ustępującego rządu uniknęło przyznania, że ograniczenie poziomu imigracji do 100 tysięcy osób rocznie nadal stanowi ważny punkt programu politycznego Partii Konserwatywnej. Minister spraw wewnętrznych Victoria Atkins cztery razy odmówiła stwierdzenia, czy imigracja będzie wyższa czy niższa w przyszłości i podała niewiele konkretnych szczegółów na temat rządowego systemu punktowego. Z kolei minister spraw wewnętrznych Priti Patel przestała utrzymywać, że jeśli Konserwatyści wygrają to spełnią obietnicę wyborczą zmniejszenia migracji netto, którą złożyli w 2010 roku. Dodajmy, że był to również jeden z najważniejszych postulatów podczas kampanii brexitowej…
Wczoraj pisaliśmy o tym, że w ramach wyjątku konieczne będzie wprowadzenie preferencyjnego programu imigracyjnego przeznaczonego dla pracowników NHS. Minister Patel wczoraj rano zapowiedziała stworzenie specjalnych procedur imigracyjnych dla lekarzy i pielęgniarek, którzy chcą pracować w UK. Jest to konieczne posunięcie, aby uniknąć dramatycznych braków kadrowych w szpitalach i przychodniach.
Zasadniczo okazuje się, że aby zaspokoić "imigracyjne potrzeby kraju", jak ujęła to minister Atkins, trzeba odejść od sztywnych limitów i ograniczeń, które chce wprowadzić… Partia Konserwatywna!. Nie sposób odmówić słuszności temu twierdzeniu, choć to właśnie torysi przynajmniej przez ostatnią dekadę trąbili o tym, że UK jest za dużo imigrantów i ich liczbę trzeba zmniejszyć…
Nigel Farage nie ma najmniejszych wątpliwości, że Partia Konserwatywna ostatecznie "poddała się" i zrezygnowała z postulatu radykalnego obniżenia imigracji netto do UK. Lider Brexit Party zwraca uwagę, że w ten sposób torysi zdradzili swoich wyborców, którzy głosowani w referendum w 2016 za ograniczeniem liczby imigrantów w UK.
Na zupełnie irracjonalny aspekt postulatu 100-tysięcznego limitu zwrócił uwagę Mark Hamilton z London First, organizacji zrzeszającej brytyjskich pracodawców. Mamy bowiem do czynienia z oderwaną od rzeczywistości polityczną decyzją. Zresztą, pozostałe elementu programy Konserwatystów, takiej jak wprowadzenie systemu punktowego i próg wynagrodzeń sięgający 30 tysięcy funtów rocznie również poddawane są krytyce ze strony ekonomistów, pracodawców i pracowników.
Jak widać konserwatywne pomysły poddawane są krytyce od prawa do lewa. Sceptycznie odnoszą się do nich nie tylko politycy opozycyjni wobec torysów, ale ich naturalni sojusznicy popierający Brexit, swoje zastrzeżenia zgłaszają zarówno organizacje pozarządowe, jak i grupy zrzeszające pracodawców. Teraz, nawet prominentni politycy rządzącego obozu są niechętni, aby przyznać, że jeden z ich najważniejszych postulatów był błędem…

