W lutym 2025 r. „The Times” podał, że UK ma najwyższy wskaźnik samotności wśród młodych dorosłych w całej Europie — ponad 10% osób poniżej 30. roku życia czuje się samotna „przez większość czasu lub cały czas”. Zaś według CNN aż 55% mieszkańców Londynu przyznaje, że czuje się samotna — co czyni Londyn najbardziej samotnym miastem na świecie według tych badań. To liczba trudna do wyobrażenia. Samotność w Wielkiej Brytanii jest ogromnym problemem, który nie znika pomimo działań rządu.
Skala problemu w liczbach
Około 7,1% Brytyjczyków — prawie 3,83 miliona ludzi — doświadcza chronicznej samotności, czyli czuje się samotnie „często lub zawsze”. Wzrosło to z 6% przed pandemią i poziom ten nigdy nie powrócił do normy sprzed COVID. W sumie 4 na 10 Brytyjczyków identyfikuje się jako samotny przynajmniej czasami. Co więcej, osoby chronicznie samotne generują rocznie ok. £850–900 więcej kosztów dla NHS niż osoby niesamotne — co oznacza, że samotność dosłownie kosztuje system zdrowotny miliardy funtów.
Paradoksalnie najbardziej samotni są ludzie młodzi, nie starsi. To może zaskakiwać, ale 70% Brytyjczyków w wieku 18–24 lat czuje się samotnych — w porównaniu z zaledwie 32% osób powyżej 75. roku życia. Według analiz House of Commons Library, osoby w wieku 16–34 lat są ponad pięć razy bardziej narażone na chroniczną samotność niż osoby po 65. roku życia. W ciągu ostatniej dekady odsetek osób poniżej 35. roku życia, które mają tylko jednego lub żadnego bliskiego przyjaciela, potroił się — z 7% do 22%. Wygląda na to, że starsze osoby utrzymują bliższe kontakty z przyjaciółmi i rodziną. Mają więcej potrzeby, aby organizować się w grupy i rozmawiać ze sobą.
Dlaczego UK jest tak samotne?
Eksperci wskazują kilka nakładających się przyczyn. Wśród nich oczywiście na pierwszym miejscu media społecznościowe. Zastąpiły on faktyczny kontakt. Jednak cyfrowa komunikacja daje iluzję relacji i kontaktu bez realnej jakości. Mając setki przyjaciół na Facebooku czy innych platformach, nie czujemy się mniej samotni. Wręcz przeciwnie. Ogromna liczba cyfrowych znajomych, nie zastąpi nawet jednego przyjaciele w realnym świecie. A pogawędki na komunikatorach, nie da się porównać z rozmową twarzą w twarz.
Kolejna przyczyna to kultura indywidualizmu. Brytyjska kultura celebruje niezależność i prywatność. Zresztą jest to już cechą innych krajów, także Polski. „Mind your own business” to zasada społeczna, nie tylko powiedzenie. Ludzie stawiają na własny rozwój, pasje, swoje potrzeby. Podczas gdy relacje wymagają poświęcenia czasu i także niekiedy rezygnacji ze swoich planów.
Wskazuje się także na rozpad wspólnych przestrzeni. Kluby, stowarzyszenia i miejsca spotkań zniknęły w dużej mierze przez cięcia budżetowe i wysokie koszty utrzymania. To miejsca, gdzie ludzie spotykali się nie dlatego że musieli, lecz dlatego że chcieli — i były naturalnym buforem przed izolacją.
Trzeba też wspomnieć o kryzysie kosztów utrzymania — 36% młodych Brytyjczyków ograniczyło lub całkowicie zrezygnowało z aktywności społecznych z powodu braku pieniędzy. Gdy trzeba wybierać między rachunkami a wyjściem z przyjaciółmi — wybiera się rachunki.
Wiele osób również pracuje z domu, co miało im ułatwić życie i oszczędzić czas. Jednak praca zdalna oznacza, że wiele ludzi straciło jedyne regularne kontakty społeczne, jakimi było spotykanie kolegów w biurze.
A co z Polakami w UK?
Polacy mierzą się z dodatkową warstwą samotności, której Brytyjczycy nie znają. Nas dotyka też samotność kulturowa — nawet otoczeni ludźmi, można czuć się nierozumianym. Humor, wartości, podejście do rodziny, wspomnienia z dzieciństwa — to wszystko nie przekłada się łatwo między kulturami. Do tego oddalenie od rodziny i upuszczanie ważnnych wydarzeń Boże Narodzenie, chrzciny, śluby. Do tego dochodzi bariera językowa. Wielu Polaków nie szuka pomocy, w razie problemów psychicznych, co jeszcze wzmaga poczucie osamotnienia.
Zobacz: Gdzie szukać pomocy w razie problemów psychicznych w UK?
Czy UK cokolwiek z tym robi?
Tak — i to jest wyjątkowe na skalę światową. UK jest jednym z niewielu krajów wysokodochodowych, który już wbudował działania przeciw samotności w politykę państwową. W 2018 roku jako pierwszy kraj na świecie mianowało Ministra ds. Samotności (Minister for Loneliness). Istnieje kampania „Campaign to End Loneliness”, finansowane przez rząd programy społeczne, a NHS zaczyna „przepisywać” wolontariat i grupy społeczne zamiast leków. Czy to działa? Dane mówią, że poziom chronicznej samotności po pandemii nie wrócił do poprzedniego poziomu — co znaczy, że mimo wysiłków problem się utrzymuje lub pogłębia.
UK ma jeden z najpoważniejszych kryzysów samotności na świecie — szczególnie wśród młodych dorosłych i w wielkich miastach. To nie jest kwestia charakteru Brytyjczyków, lecz systemowa konsekwencja tego, jak zbudowane jest nowoczesne życie: drogie mieszkania zmuszające do częstych przeprowadzek, zanik przestrzeni publicznych, kultura prywatności i mediów społecznościowych, kryzys kosztów życia. Dla Polaków nakłada się na to jeszcze warstwa emigracyjna — i właśnie dlatego budowanie prawdziwych więzi, nie tylko „polskiego kółka”, jest w UK szczególnie ważne i szczególnie trudne.
