To najszczersza wypowiedź, jaka ostatnio pojawiła się w Internecie! 19-letnia Essena O’Neil była do niedawna najpopularniejszą blogerką w Austalii. Zarabiała nawet 400 dolarów za jedno zdjęcie, na którym pozowała w ubraniach, które podsyłali jej reklamodawcy. Miała wszystko o czym marzą dziewczyny na całym świecie – sławę, pieniądze, podróże, najlepsze ciuchy, świetny wygląd i ponad 600 tysięcy śledzących na Instagramie.

Wszyscy myślą, że życie blogerek to bajka. Rano budzą je jednorożce, śniadanie podają mężczyźni z mięśniami brzucha niczym u Rayana Goslinga… Jednak ich życie wygląda zupełnie inaczej. Modelka z Queensland w Australii postanowiła podzielić się ze światem tym, jak wyglądało jej życie przez ostatnie lata.

Dziewczyna zaczęła swoją przygodę z Internetem mając 16 lat i to co było dla niej początkowo zabawą, stało się biznesem, który całkowicie ją pochłonął.
„Spędziłam większość mojego nastoletniego życia będąc uzależniona od mediów społecznościowych, uznania internautów, mojego statusu i wyglądu fizycznego, tego, czy ktoś polubi moje zdjęcia, czy nie. Media społecznościowe, zwłaszcza w ten sposób, w jaki ich używałam, nie są prawdziwe” – powiedziała.

„To system zbudowany na społecznej akceptacji, sukcesie który zależy od tego ile osób cię śledzi, doskonale angażuje cię do ciągłego oceniania. Media pozwoliły mi na czerpanie korzyści z oszukiwania ludzi – przyznaje. Codziennie robiłam sobie setki zdjęć, żeby wybrać to jedno. Nad tym jednym zdjęciem, na którym mój brzuch będzie wyglądał idealnie, a jednocześnie zdjęcie będzie wyglądać na zrobione „jakby przypadkiem” spędzałam całe godziny. Nie tak wygląda szczęśliwe życie.”
Oczywiście nie płaciłam za sukienki, pozując w nich na Instagramie na seksowną dziewczynę, to była moja praca – powiedziała. Tak naprawdę byłam nieszczęśliwa. Jeśli kiedykolwiek oglądając takie zdjęcia pomyślisz sobie, że też chciałabyś mieć takie życie, pamiętaj, że widzisz tylko to, co chcą żebyś widziała. To biznes, a w biznesie chodzi o pieniądze, nie cudze szczęście! Blogerki wyglądają na szczęśliwe choć niewiele wie co to szczęście.
Pamiętajcie – nie wierzcie w to, co widzicie w sieci. Ludzie desperacko pragnący Waszego uznania i zazdrości, nie tylko ci sławni, są często po prostu nieszczęśliwi i bardzo niepewni siebie. Nie warto się z nimi ścigać. Ci z naprawdę udanym życiem zajmują się tym życiem, a nie reklamowaniem go na Facebooku czy Instagramie.
https://www.youtube.com/watch?v=gyI2Sugw6Yc&feature=youtu.be
To was przekonuje?
Dziś na jej profilu widać głównie nawoływania do analizowania tego, jaki świat nas otacza. Co jest ważne, a co sztucznie nadmuchiwanie. A nade wszystko apel, aby nie wierzyć we wszystko co się widzi w Internecie.

