Goretti na kilka dni zmienił rytm życia w Wielkiej Brytanii. Silny wiatr i intensywne opady skończyły się przerwami w dostawach prądu i wody, utrudnieniami w transporcie i masowym zamknięciem szkół.
Ponad 12 tys. nieruchomości pozostawało bez prądu w niedzielę wieczorem, a jak informuje Aberdeen Live, instytucje odpowiedzialne za pogodę nie mają wątpliwości, że to jeszcze nie koniec wyzwań.
Deszcz i topniejący śnieg grożą lokalnymi podtopieniami
Po przejściu orkanu uwaga meteorologów przesunęła się na północ kraju. Tam kluczowym problemem stało się topnienie śniegu i lodu. W połączeniu z kolejnymi opadami deszczu znacząco zwiększa ono ryzyko wystąpienia powodzi.
Met Office wydało żółte ostrzeżenia dla północno-zachodniej Szkocji. Miejscami może tam spaść nawet do 110 mm deszczu. Prognozowane porywy wiatru osiągną 136 km/h, szczególnie na Outer Hebrides i w Highlands. Temperatura, choć stosunkowo łagodna jak na zimę – około 11°C w Anglii i Walii oraz do 7°C w Szkocji i Irlandii Północnej – sprzyja gwałtownemu spływowi wód roztopowych.
Niezależnie od rodzaju kataklizmu duże zagrożenie powodziowe występuje w Londynie. W stolicy jeden na osiem domów znajduje się na obszarach o średnim lub wysokim ryzyku podtopień wywołanych intensywnymi opadami. Mimo że Londyn skupia zaledwie nieco ponad 7 proc. wszystkich nieruchomości w Anglii, odpowiada to za niemal 30 proc. domów o najwyższym ryzyku zalania.

Znaczna część infrastruktury od dawna pracuje tam na granicy swojej wydolności. W związku z tym nagłe, ostre opady powodują błyskawiczne zalewanie ulic w Londynie, osiedli, a przede wszystkim piwnic i parterów.
Niemniej Londyn jest wyjątkowy także w drugą stronę. Specyfika miasta tworzy tzw. miejską wyspę ciepła ze względu na zabudowę betonową sprzyjającą utrzymywaniu ciepła słonecznego. Dlatego w Londynie temperatura jest zwykle nieco wyższa, powiedzmy o stopień, niż w okolicy. Dodatkowo położenie Londynu blisko Morza Północnego i kanału La Manche łagodzi temperatury w zależności od kierunku wiatru. Dzięki temu dla stolicy nie prognozuje się mrozów, a jedynie deszcz i wiatr przy temperaturze do 10–11°C.
Nisko położone tereny i infrastruktura w strefie ryzyka
Skala zagrożenia najlepiej widoczna jest w danych publikowanych przez agencje środowiskowe. Scottish Environment Protection Agency utrzymuje szereg alertów i ostrzeżeń powodziowych, w Dumfries and Galloway oraz na zachodzie i północy Szkocji. Podobnie Environment Agency i Natural Resources Wales monitorują dziesiątki lokalizacji w Anglii i Walii. Ryzyko dotyczy zwłaszcza terenów nisko położonych, ale także dróg, mostów i linii kolejowych.
Jednym z najbardziej odczuwalnych społecznie skutków żywiołu są masowe zamknięcia szkół z powodu oblodzonych dróg, intensywnych opadów śniegu i zagrożenia dla bezpieczeństwa uczniów. Przede wszystkim na wsiach dojazd stał się praktycznie niemożliwy.

