Męska antykoncepcja to temat, który nie cieszy się wielką popularnością. Do tej pory antykoncepcja stosowana przez mężczyzn związana była głównie z użyciem prezerwatyw, które, jak wiadomo nigdy nie dają stuprocentowej pewności. W ostatnim czasie pojawiły się również tabletki antykoncepcyjne dla mężczyzn, których zażywanie miało na celu zapobieganiu dojrzewania plemników. Ostatecznością była wazektomia, czyli mikrochirurgiczny zabieg przecięcia i podwiązania nasieniowodu lub nasieniowodów w celu przerwania ich ciągłości, skutkiem czego mężczyzna stawał się nieodwracalnie bezpłodny.
Clemens Bimek, wpadł na jeszcze inne rozwiązanie, które może całkowicie zrewolucjonizować podejście do męskiej antykoncepcji. Clemens z wykształcenia jest stolarzem, ale jego prawdziwą pasją są wynalazki, a ostatnie 20 lat swojego życia spędził nad dopieszczeniem jednego z nich. Mowa o „przełączniku”, który ma umożliwić mężczyznom włączanie i wyłączanie przepływu spermy w nasieniowodzie. Brzmi abstrakcyjnie? Pomysł jest genialny w swojej prostocie, a wynalazek już jest w sferze testów laboratoryjnych.

Implant został w całości zrobiony z polimeru zwanego „peek-optima”, który jest najpopularniejszym tworzywem wykorzystywanym do tworzenia implantów i co najważniejsze, jest całkowicie bezpieczny dla organizmu.
https://www.youtube.com/watch?v=atz8SxSOu24
To niewielkie urządzenie ma nosić nazwę Bimek SLV i ma być nakładką na nasieniowodzie. Cały zabieg nakładania wynalazku podobno nie jest inwazyjny i ma trwać jedynie 30 minut. Przełącznik ma być wyczuwany przez skórę na kroczu i tam też ma być aktywowany i dezaktywowany przepływ nasienia do penisa. Największą zaletą tej metody jest to, że w przeciwieństwie do wazektomii ma być ona w 100% odwracalna, chyba, że coś pójdzie nie tak podczas operacji. Sam twórca wynalazku zapowiedział, że jako pierwszy będzie testował urządzenie, a wraz z nim grupa 25 ochotników. Co z tego będzie? Czas pokaże.
