Rok 2026 przynosi jedne z najpoważniejszych korekt w systemie świadczeń społecznych w Wielkiej Brytanii od lat. Zmiany w świadczeniach od 2026 roku zostały oficjalnie potwierdzone przez kanclerz skarbu Rachel Reeves.
Część beneficjentów odczuje realną poprawę swojej sytuacji – inni znajdą się po mniej korzystnej stronie reform. To klasyczny przykład polityki „wyrównywania rachunków”. Wzrost wsparcia dla jednych odbywa się kosztem ograniczeń dla drugich. Jak odnaleźć się w tym chaosie zmian i przepisów i czego spodziewać się w najbliższych miesiącach?
Zmiany w świadczeniach od 2026: dobra wiadomość dla milionów gospodarstw domowych
Najbardziej widoczną i politycznie nośną decyzją jest wzrost podstawowej kwoty Universal Credit. Od kwietnia 2026 roku UC wzrośnie o 6,2 proc.. Czyli powyżej prognozowanego wskaźnika inflacji. Dla milionów osób oznacza to realny, a nie tylko nominalny wzrost dochodów. Dlatego to w czasie utrzymujących się wysokich kosztów życia ma ogromne znaczenie.
Podwyżka obejmie standardowy element Universal Credit, z którego korzystają osoby pracujące o niskich dochodach, bezrobotni oraz rodziny łączące świadczenie z pracą zarobkową. Rząd argumentuje, że to sygnał stabilizacji po latach kryzysów: pandemicznego, energetycznego i inflacyjnego. W praktyce jednak skala tej poprawy zależeć będzie od indywidualnej sytuacji gospodarstwa domowego. Oraz tego, jakie inne elementy świadczenia dana osoba otrzymuje.
Kto straci na zmianach w świadczeniach od 2026 roku
Ciemniejszą stroną reform są cięcia w zdrowotnym elemencie Universal Credit. Od kwietnia 2026 roku nowi wnioskodawcy, którzy ubiegają się o dodatkowe wsparcie z tytułu ograniczonej zdolności do pracy z powodu choroby lub niepełnosprawności, otrzymają znacznie niższe kwoty niż dotychczas.
Zdrowotny dodatek do UC dla większości nowych beneficjentów spadnie niemal o połowę. Co więcej. Po tej redukcji kwota ta zostanie zamrożona i nie będzie rosła wraz z inflacją w kolejnych latach. Oznacza to, że realna wartość tego wsparcia będzie stopniowo maleć. I to nawet jeśli koszty życia będą rosły.
Najważniejsze jest jednak to, że zmiany nie obejmą obecnych świadczeniobiorców. Powstaje więc system dwóch prędkości. Osoby, które już dziś pobierają świadczenie zdrowotne, zachowają dotychczasowe warunki. Natomiast nowi wnioskodawcy – nawet z identycznymi schorzeniami – znajdą się w znacznie gorszej sytuacji finansowej.
Dlaczego rząd zdecydował się na takie zmiany w świadczeniach od 2026
Rachel Reeves tłumaczy reformę koniecznością przywrócenia równowagi finansów publicznych i lepszego „ukierunkowania” pomocy. W praktyce oznacza to próbę ograniczenia długoterminowych kosztów systemu świadczeń bez otwartego podnoszenia podatków. Podwyższenie standardowej kwoty Universal Credit pozwala rządowi mówić o wsparciu dla pracujących i rodzin, natomiast cięcia w dodatkach zdrowotnych zmniejszają przyszłe zobowiązania budżetowe.

fot. shutterstock.com
To klasyczna strategia fiskalna. Pozytywna zmiana jest widoczna od razu i dotyczy szerokiej grupy wyborców. Natomiast negatywne skutki rozłożone są w czasie i dotkną głównie osoby, które dopiero wejdą do systemu.
Społeczny odbiór reform i długofalowe skutki
Zmiany w świadczeniach od 2026 roku wywołują mieszane reakcje. Część opinii publicznej przyjmuje wzrost Universal Credit jako długo oczekiwaną korektę po latach realnych spadków wartości świadczeń. Organizacje społeczne i eksperci ds. polityki społecznej zwracają jednak uwagę, że cięcia w dodatkach zdrowotnych mogą pogłębić nierówności i zwiększyć presję finansową na osoby chore i z niepełnosprawnościami. Szczególnie te, które dopiero zaczynają korzystać ze wsparcia państwa.
W dłuższej perspektywie reforma może zmienić strukturę systemu świadczeń. Będzie on bardziej hojny dla „typowych” beneficjentów. Natomiast jednocześnie mniej ochronny dla osób o najbardziej złożonych potrzebach zdrowotnych. To rodzi pytanie, czy oszczędności budżetowe nie zostaną w przyszłości zniwelowane przez wyższe koszty opieki zdrowotnej i społecznej.
Zmiany w świadczeniach od 2026 jako test wiarygodności rządu
Rok 2026 stanie się sprawdzianem dla zapowiedzi o sprawiedliwym i nowoczesnym systemie wsparcia. Z jednej strony realny wzrost Universal Credit o 6,2 proc. to wyraźny sygnał poprawy. Z drugiej – selektywne cięcia pokazują, że rząd nie wszystkich potrzebujących traktuje jednakowo.

