Fot. Getty
Sieć supermarketów Lidl wyraziła chęć sprzedaży owoców i warzyw, których wzrost został „zahamowany” przez tegoroczną suszę. Dyskont twierdzi, że w ten sposób zamierza wesprzeć brytyjskich rolników, zmagających się z najsuchszym latem od 50 lat.
Pomimo pojawiających się ulewnych opadów deszczu, a nawet burz, wciąż wiele rejonów Wielkiej Brytanii pozostaje dotkniętych skutkami upalnego, wyjątkowo suchego lata. W piątek 12 sierpnia br. susza została oficjalnie ogłoszona w ośmiu regionach Anglii, a kilka dni po tym do listy dodano dziewiąty region.
W Lidlu kupimy gorzej wyglądające warzywa i owoce – ale dobrej jakości
Susza oznacza, że duża część tegorocznych zbiorów owoców i warzyw w UK to produkty nieco „gorszego sortu” – szczególnie pod kątem estetycznym. Rośliny nie miały bowiem na tyle dobrych warunków wzrostu i wiele z nich może być „skarłowaciałych”, wyglądając inaczej niż to, do czego współcześni klienci zachodnich supermarketów są przyzwyczajeni.
Jak jednak przekonuje supermarket Lidl, nieco gorszy wygląd tych owoców i warzyw wcale nie oznacza, że są to produkty jakościowo gorsze pod względem odżywczym, więc nie należy ich wyrzucać jedynie ze względu mniej estetyczne właściwości. W związku z tym Lidl poinformował, że zamierza sprzedawać w tym roku owoce i warzywa, które mimo niekoniecznie ładnego wyglądu są dobrej jakości, aby nie marnować pożywienia w obliczu suszy i nie narażać brytyjskich rolników na jeszcze większe straty.
Dyrektor generalny Lidl GB, Ryan McDonnell, w wypowiedzi cytowanej przez The Guardian, powiedział:
„Rolnicy w całym kraju stoją w tym roku przed wielkim wyzwaniem ze względu na ekstremalne warunki pogodowe, jakich doświadczają w miesiącach letnich.
Chociaż plony mogą wyglądać nieco inaczej i wzbudzać nieco inne odczucia niż to, do czego wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, nadal jest to ta sama wspaniała brytyjska jakość. Dlatego chcemy okazać wsparcie naszym dostawcom, współpracując z nimi w celu znalezienia rozwiązań, które mogą pomóc”.
Skutki suszy w UK
Zmiana polityki Lidla okazuje się nie bez znaczenia w obliczu ustaleń ekspertów z National Drought Group, którzy ostrzegają o powszechnym nieurodzaju w całej Anglii. Według dokumentów, które wyciekły do The Guardian, specjaliści ci obawiają się, że aż połowa upraw ziemniaków może przepaść, ponieważ z powodu zakazu podlewania nie można ich odpowiednio nawadniać.
Eksperci prognozują także stratę rzędu 10-50 proc. w przypadku innych upraw, w tym marchwi, cebuli, buraków cukrowych, jabłek i chmieli. Straty notowane są nawet w przypadku odpornej na suche warunki kukurydzy, a z powodu niedoboru pożywienia dla krów, spadła produkcja mleka. W powietrzu wisi także zagrożenie pożarowe na obszarach rolnych.
