Nierówności społeczne są zapisane w statystykach zdrowia. Miejsce, w którym dziecko dorasta, może decydować nie tylko o jego przyszłości, ale także o tym, jak często trafia do szpitala. Dzieci z biednych rodzin mają zdecydownie gorsze zdrowie, niż ich bogatsi rówieśnicy.
Najnowsza analiza danych z Anglii pokazuje, że dzieci wychowujące się w najuboższych częściach kraju znacznie częściej wymagają leczenia z powodu infekcji układu oddechowego. Eksperci nie mają wątpliwości – za tymi liczbami kryją się nie tylko różnice ekonomiczne, ale również warunki życia, jakość powietrza i dostęp do zdrowego środowiska.
O 40 procent większe ryzyko hospitalizacji
Analiza danych brytyjskiej służby zdrowia NHS wykazała, że dzieci mieszkające w 20 procentach najbardziej ubogich rejonów Anglii są o około 40 procent bardziej narażone na hospitalizację z powodu chorób układu oddechowego niż ich rówieśnicy z najzamożniejszych obszarów kraju.
W roku 2024–2025 do szpitali trafiło 1941 dzieci na 100 tysięcy mieszkańców z najbiedniejszych regionów. Podczas gdy w najbogatszych było to 1380 przypadków na 100 tysięcy dzieci. Różnice dotyczą między innymi ostrych infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych, grypy oraz zapalenia płuc.

fot. shutterstock.com
To nie są pojedyncze przypadki ani chwilowe wahania statystyk. Dane wskazują na trwały problem zdrowotny. Od lat dotyka on przede wszystkim dzieci wychowujące się w trudniejszych warunkach.
Zanieczyszczone powietrze to tylko część problemu
Badacze podkreślają, że nie można wskazać jednej przyczyny większej liczby hospitalizacji. Jednym z najważniejszych czynników pozostaje jednak zanieczyszczenie powietrza.
Najuboższe rodziny znacznie częściej mieszkają w pobliżu ruchliwych dróg, zakładów przemysłowych i innych źródeł emisji szkodliwych substancji. Dzieci oddychają powietrzem zawierającym większe stężenia pyłów zawieszonych i tlenków azotu. Te mogą osłabiać rozwijający się układ oddechowy oraz zwiększać podatność na infekcje.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że równie istotne są warunki mieszkaniowe. Wilgoć, pleśń, przeludnione lokale, przestarzałe systemy ogrzewania, zła jakość powietrza wewnątrz budynków czy częstsza ekspozycja na dym tytoniowy tworzą środowisko sprzyjające rozwojowi chorób.
Ubóstwo wpływa na zdrowie bardziej, niż wielu przypuszcza
Specjaliści zajmujący się zdrowiem publicznym od lat podkreślają, że ubóstwo jest jednym z najważniejszych czynników determinujących stan zdrowia. Ograniczony dostęp do odpowiednich warunków mieszkaniowych, zdrowej żywności, terenów zielonych czy profilaktyki zdrowotnej sprawia, że dzieci z uboższych rodzin częściej chorują i ciężej przechodzą infekcje.
Infekcje dróg oddechowych przebyte we wczesnym dzieciństwie mogą pozostawiać ślad na wiele lat. Zwiększają ryzyko przewlekłych problemów z układem oddechowym, pogarszają wydolność płuc i wpływają na jakość życia w kolejnych etapach rozwoju.
Zdrowie nie powinno zależeć od kodu pocztowego
Eksperci alarmują, że przedstawione dane są kolejnym dowodem na pogłębiające się nierówności zdrowotne. Ich zdaniem dzieci nie powinny płacić zdrowiem za miejsce, w którym przyszły na świat.
Dlatego organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym apelują do władz o zaostrzenie przepisów dotyczących jakości powietrza. Podkreślają również kwestię inwestowania w poprawę warunków mieszkaniowych w najbardziej zaniedbanych dzielnicach. Podkreślają, że walka z zanieczyszczeniem powietrza nie jest wyłącznie kwestią ochrony środowiska. To przede wszystkim inwestycją w zdrowie najmłodszych.
To problem, który wykracza poza Anglię
Choć badanie dotyczy Anglii, jego wnioski mają znacznie szersze znaczenie. Podobne zależności obserwowane są również w wielu innych krajach Europy. Tam, gdzie ubóstwo łączy się z gorszymi warunkami mieszkaniowymi i większym narażeniem na zanieczyszczenie środowiska, częściej pojawiają się choroby układu oddechowego, zwłaszcza wśród dzieci.
Raport przypomina, że zdrowie najmłodszych nie zależy wyłącznie od opieki medycznej. Również ważne są czyste powietrze, bezpieczne mieszkania i warunki, które pozwalają dzieciom rozwijać się bez codziennego kontaktu z czynnikami zwiększającymi ryzyko chorób. W tym sensie walka z nierównościami społecznymi jest jednocześnie walką o zdrowie kolejnych pokoleń.
