Radni mówią o „skandalicznej” decyzji. O 15% wzrosną ceny biletów. Pasażerowie zapłacą więcej
Mieszkańcy Dublina muszą przygotować się na wyższe ceny transportu publicznego. Średnio o 15% wzrosną ceny biletów autobusowych i kolejowych. Planowane zmiany wywołały ostrą reakcję dublińskich radnych. Przekonują, że podwyżki uderzą przede wszystkim w osoby o niższych dochodach.
Krajowy Urząd Transportu (National Transport Authority) ma ogłosić nowe rozwiązania i taryfy. Jedna ze zmian już budzi szczególne emocje. Cena 90-minutowego biletu Transport for Ireland wzrośnie z 2 euro do 2,30 euro.
Średnia podwyżka wyniesie 15%, ale nie wszystkie bilety zdrożeją w takim samym stopniu. W przypadku niektórych taryf wzrost sięgnie nawet 30%. Jednocześnie część biletów dla dzieci i młodych dorosłych stanieje. To właśnie skala podwyżek wywołała polityczną burzę. Radni przekonują, że w czasie kryzysu kosztów życia transport publiczny powinien być tańszy i bardziej dostępny, a nie droższy.
Radni: to uderzy w najbiedniejszych
Feljin Jose z Partii Zielonych uważa, że decyzja stoi w sprzeczności z polityką Dublina dotyczącą promowania transportu publicznego i aktywnej mobilności. Radny zwraca uwagę na prosty problem. Osoby, które codziennie dojeżdżają do pracy, mogą zapłacić za transport nawet setki euro więcej w ciągu roku. Szczególnie odczują to pasażerowie pokonujący długie trasy. Jose przywołuje także własne doświadczenia. Mieszkając w Phibsborough, wcześniej płacił 1,50 euro za krótki przejazd do centrum Dublina. Dziś taki przejazd kosztuje 2 euro. Przy dwóch podróżach dziennie oznacza to dodatkowe euro każdego dnia. W skali roku różnica może przekroczyć 300 euro.
„Nieodpowiedzialna” podwyżka
Jeszcze mocniej decyzję ocenia Hazel Chu z Partii Zielonych. Radna określa podwyżkę jako „nieodpowiedzialną”. Jej zdaniem najbardziej ucierpią osoby, które już dziś mają problemy z utrzymaniem domowego budżetu. Wyższa cena biletu może wydawać się niewielką zmianą. Dla osoby o niskich dochodach każdy dodatkowy wydatek ma jednak znaczenie.
Chu wskazuje również na dane dotyczące liczby podróży. Między 2024 a 2025 rokiem pasażerowie wykonali o 20 milionów przejazdów więcej. Oznacza to wzrost o 6%. Według radnej wzrost zainteresowania transportem publicznym pokazuje, jak dużą rolę odgrywają ceny. Tańsze bilety zachęcają ludzi do korzystania z autobusów i kolei. Podwyżki mogą natomiast odwrócić ten trend.
„Skandaliczna” decyzja i widmo większych korków
Conor Reddy z People Before Profit nazywa podwyżkę „skandaliczną”. Jego zdaniem droższe bilety mogą zniechęcić część mieszkańców do korzystania z transportu publicznego. To może oznaczać więcej samochodów na ulicach i jeszcze większe korki.

fot. shutterstock.com
Reddy od lat opowiada się za bezpłatnym transportem publicznym. Jego zdaniem Dublin potrzebuje systemu, który będzie częsty, szybki i niezawodny. Ważne są także bezpieczne drogi dla pieszych i rowerzystów oraz parkingi typu „park and ride”, które pozwalają połączyć samochód z transportem publicznym. Radny przekonuje, że dobrze działający transport publiczny może być jednocześnie tańszy i szybszy niż korzystanie z prywatnego samochodu. Jego zdaniem transformacja ekologiczna nie powinna oznaczać wyrzeczeń dla mieszkańców. Powinna poprawiać jakość ich życia.
Sinn Féin: „należy obniżać ceny, a nie je podnosić”
Krytyka płynie także z Sinn Féin. Radny Daithí Doolan uważa, że podwyżki są szczególnie źle dobrane w czasie. Mieszkańcy już zmagają się z wysokimi kosztami życia. Rodziny ponoszą dodatkowe wydatki związane z powrotem dzieci do szkół. Rosną koszty podstawowych produktów, czynszów i codziennego utrzymania.
O 15% wzrosną ceny biletów. Rząd broni potrzeby stabilnego finansowania
Minister transportu Darragh O’Brien już wcześniej zapowiadał możliwość podwyżek. Po ubiegłorocznym budżecie tłumaczył, że transport publiczny potrzebuje zrównoważonego modelu finansowania. W ostatnich latach oferta transportu publicznego w Irlandii rozwijała się. Aby utrzymać i zwiększać liczbę połączeń, potrzebne są jednak dodatkowe środki.
Minister podkreślał jednocześnie, że system powinien pozostać przystępny cenowo. I właśnie ten argument budzi dziś największe kontrowersje. Czy podwyżka średnio o 15% nadal oznacza transport dostępny dla mieszkańców? Radni Dublina odpowiadają: nie.
Droższy transport czy mniej samochodów na ulicach?
Spór o ceny biletów dotyczy czegoś więcej niż kilku centów. Chodzi o kierunek, w którym ma rozwijać się Dublin. Miasto chce ograniczać zależność od samochodów i zachęcać mieszkańców do korzystania z autobusów, kolei, rowerów oraz ruchu pieszego. Tymczasem wyższe ceny mogą sprawić, że część pasażerów zacznie szukać tańszych alternatyw.
