Fot. Getty
Nadchodzące miesiące będą szczególnie ciężkie dla rodziców samotnie wychowujących dzieci w UK, ponieważ galopujące ceny będą od nich wymagały wielu wyrzeczeń. Pewna Brytyjka wprost przyznaje, że w celu cięcia kosztów będzie musiała wybierać „między ogrzewaniem a spłukiwaniem toalety”.
Rosnąca inflacja (przypomnijmy, że w grudniu indeks CPI wzrósł o 5,4 proc. r/r) wszystkim daje się we znaki, ale dla osób samotnie wychowujących w UK dzieci może się ona okazać naprawdę koszmarna. 36-letnia Gemma Widdowfield, samotnie wychowująca córeczkę, wyznała właśnie w mediach, że z uwagi na ogromny wzrost kosztów życia w gospodarstwach domowych w całym kraju już stoi w obliczu „niemożliwych do podjęcia decyzji”. Brytyjka przyznaje, że rachunki, jakie musi ostatnio zapłacić za gaz i prąd się podwoiły, co oznacza, że musi się ona dwa razy zastanowić zanim „spłucze toaletę, włączy ogrzewanie, ugotuje wodę w czajniku na filiżankę herbaty lub podgrzeje w mikrofalówce obiad”. A dodajmy przy tym, że Gemma Widdowfield posiada całkiem niezłą pracę, jako że jest zatrudniona jako starszy oficer śledczy w lokalnym councilu.
Jak sobie poradzić z cenami energii idącymi w górę?
Brytyjka mówi wprost, że gdy jej 3-letnia córka jest w żłobku, to ona, pracując z domu, zupełnie wyłącza ogrzewanie, by „zaoszczędzić” je na później. – Pracuję w domu, zwykle na górze, gdzie jest trochę cieplej. Noszę czapkę termiczną i mam na sobie wiele warstw ubrań, ponieważ nie mogę włączać ogrzewania tylko dla siebie. W ciągu dnia wyłączam ogrzewanie, więc mogę sobie pozwolić na jego włączenie, gdy moja trzyletnia córka wraca do domu ze żłobka. Nie mogę znieść myśli, że będzie jej w domu zimno – zaznacza.
Gemma, która jest także aktywistką kampanii „Save the Children” przyznaje, że zasiłek Universal Credit pozwala jej na pokrycie kosztów opieki nad dzieckiem, ale też że odebranie przez rząd zasiłku covidowego w postaci £20 tygodniowo bardzo zubożyło ją, jak i inne rodziny znajdujące się w potrzebie. – Wraz z milionami ludzi w całym kraju, moje płatności Universal Credit zostały obniżone o 20 funtów tygodniowo w październiku ubiegłego roku – to równowartość ponad 1000 funtów rocznie. To obniżenie dochodów nastąpiło w najgorszym możliwym momencie, kiedy skończył się program furlough dla milionów ludzi, a koszty życia zaczęły dramatycznie rosnąć. Te 20 funtów tygodniowo były kołem ratunkowym, dzięki któremu moja córka otrzymywała (…) jedzenie na cały tydzień (…). A teraz jestem zmuszona, by próbować znajdować te pieniądze gdzie indziej, albo używając kart kredytowych, albo decydując się na ciężkie wyrzeczenia i samemu rezygnując z pewnych rzeczy – zaznaczyła młoda mama.
