34-letni rowerzysta prawie utonął, gdy został wepchnięty do kanału w Manchesterze w ubiegły czwartek. Gdy próbował wydostać się na powierzchnię, to został ponownie wepchnięty pod wodę.
Od paru lat mieszkańcy Manchesteru żyją w strachu przed seryjnym mordercą, tzw. „pusherem”, który popycha swoje ofiary do kanału. Policja do tej pory (od 2007 roku) wyłowiła z wody aż 76 ciał, które – jak obawiają się śledczy – mogą być ofiarami seryjnego mordercy.

W ubiegły czwartek przypadkowy rowerzysta został popchnięty i wpadł do kanału, a gdy próbował wydostać się na powierzchnię, został ponownie kopnięty i wepchnięty pod wodę. Mężczyzna zdołał się jednak uratować.
W wypowiedzi dla „Sunday Times” powiedział: „To był kompletny psychopata. Nawet gdy już byłem w wodzie, to próbował mnie powstrzymać przed wydostaniem się z niej. Nie próbował mnie okraść. Wszystko wydarzyło się około 22. Pracowałem na drugą zmianę i wracałem późno do domu. Zobaczyłem mężczyznę kątem oka, później wyciągnął w moja stronę rękę i złapał mnie za kark”.
34-latek, który jest ojcem dwójki dzieci powiedział, że prawie utonął, bo jego nogi zaplątały się o rower. „Usiłowałem wydostać się nad wodę i złapać się uchwytu przy ścianie kanału, która była śliska i porośnięta mchem. Wtedy właśnie kopnął mnie w ręce, co sprawiło, że znowu dostałem się pod wodę” – dodał 34-letni mężczyzna.
Gdy tylko udało mu się wydostać, zobaczył sylwetkę uciekającego napastnika. „Czuję, że miałem dużo szczęścia, że uszedłem z życiem. Łatwo mogłem utonąć przez to, co zrobił” – powiedział rowerzysta. Od roku 2007 aż 76 osób utonęło w kanałach w Manchesterze, z czego 17 przypadków śmierci nie zostało „zaklasyfikowanych”.
61 ciał wyłowionych z kanału. W Manchesterze grasuje seryjny zabójca?
