Czasopisma zaciekle zabiegają o uwagę, a nic nie przykuwa jej tak, jak nietypowe okładki. Najpierw przyciągają wzrok na sklepowej półce, potem wzbudzają skrajne emocje, szokują, prowokują do głębszych refleksji, zachęcają do dyskusji, wywierają wpływ na ludzi na całym świecie. I zostają w naszej pamięci na zawsze – tak jak te, które wspominamy poniżej.
Ostatnia okładka Johna i Yoko
Jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć wszechczasów, które w styczniu 1981 roku zdobiło okładkę „Rolling Stone’a”, było tak naprawdę dziełem przypadku. Z szalenie smutną i tragiczną historią w tle. Annie Leibovitz zaplanowała intymną sesję, w której zarówno John, jak i Yoko mieli pozować nadzy. Partnerka Lennona postanowiła jednak nie zdejmować z siebie ubrań. Kiedy leżała na łóżku, John – bezbronny i oddany jak dziecko – spontanicznie się w nią wtulił. Oboje śmiali się później, że zdjęcie idealnie obrazuje ich związek. Dla innych ten ciemno-jasny wizerunek pary był doskonałą metaforą siły miłości wobec wszechobecnego zła, wojny, nienawiści. Ale do historii przeszło przede wszystkim z innego powodu: to właśnie tego dnia, zaledwie parę godzin później, John Lennon został śmiertelnie postrzelony. Emocje, które wywołuje poruszająca fotografia, są wciąż żywe. Stowarzyszenie American Society of Magazine Editors uznało ją za najlepszą okładkę ostatniego 40-lecia. I trudno nam się z tym nie zgodzić.
„Bóg nie żyje?”
Prowokacyjne pytanie zdobiło głośną okładkę kwietniowego numeru „Time’a” w 1966 roku. Pierwszy raz w historii tego magazynu zdecydowano się umieścić na okładce sam napis bez zdjęcia – i żaden inny nie wzbudził nigdy tylu kontrowersji – zarówno w środowiskach chrześcijańskich, jak i w mediach w całym kraju. W zasadzie nikt nie przechodził obok niego obojętnie.
Pytanie odnosiło się do artykułu na temat dylematów współczesnych teologów i rozważań na temat wiary w epoce rozwoju społeczeństwa świeckiego. Odbiorcy nie byli jednak na to gotowi: cały „bezbożny” numer został mocno skrytykowany, a redakcję „Time’a” zasypano rekordową ilością 3,5 tys. listów oburzonych czytelników.
Jako ciekawostkę dodajmy, że słynna okładka pojawiła się w 1968 roku w niemniej znanym thrillerze „Dziecko Rosemary”.
Okaleczona Aisha
Najgłośniejszą okładką „Time’a” w 2010 roku była ta z Aishą, 18-letnia Afganką, którą talibski dowódca skazał na brutalne odcięcie nosa i uszu za ucieczkę z domu agresywnych teściów. Okaleczona nastolatka nie miała problemu z pozowaniem Jodi Bieber. Tłumaczyła, że zdjęcie jest świadectwem cierpienia, z jakim muszą mierzyć się tysiące Afganek poddanych represjom talibów – i cały świat powinien o tym wiedzieć. Fotografii towarzyszył równie mocny artykuł Aryna Bakera o muzułmankach, które każdego dnia walczą o wolność i niezależność.
Bostoński zamachowiec niczym gwiazda rocka
Po zeszłorocznych zamachach bombowych podczas bostońskiego maratonu „Rolling Stone” postanowił umieścić na okładce wrześniowego numeru zdjęcie Dzhokhara Tsarnaeya – jednego z zamachowców. W tej konwencji przywoływał on skojarzenia z gwiazdą pop. Jak nietrudno się domyślić, wstrząśnięta opinia publiczna nie zostawiła na miesięczniku suchej nitki – nie zmienia to jednak faktu, że sprzedaż kontrowersyjnego magazynu w tym czasie się podwoiła…
Coming out Berta i Erniego
Czule objęci bohaterowie „Ulicy Sezamkowej” oglądający posiedzenie Sądu Najwyższego zatwierdzającego tzw. „równość małżeńską” – to jedna z najgłośniejszych okładek 2013 roku. Artysta Jack Hunter zilustrował w ten sposób artykuł „Moment of Joy”, i sam również nie krył radości ze zmian, jakie na przestrzeni ostatnich lat zaszły w podejściu do par homoseksualnych.
Reakcja mediów była natychmiastowa. „Buzzfeed” i „Huffington Post” z miejsca zachwyciły się okładką, nazywając ją „fantastyczną”, podobnie dziennikarz „New York Magazine”, Dan Amira, który stwierdził, że wydźwięk ilustracji jest o wiele silniejszy, niż byłoby to w przypadku „klasycznej” gejowskiej pary, której widok dziś już w zasadzie nikogo nie szokuje.
Nie na wszystkich jednak okładka wywarła tak pozytywne wrażenia. Konserwatywny „National Review” zakpił z niej w artykule o sugestywnym tytule „Niewinność. Stracona.”, „Flavorwire” pisał natomiast o swoistej „infantylizacji” ruchu na rzecz praw homoseksualistów.
Tymczasem twórcy „Ulicy Sezamkowej” nigdy wprost okładki nie skomentowali, wielokrotnie podkreślali jednak, że Bert i Ernie nie są parą, i tak jak wszystkie pozostałe mapety nie posiadają orientacji seksualnej.
„Czy ona nie jest na to za stara?”
Wszyscy doskonale pamiętamy słynne zdjęcie Demi Moore w zaawansowanej ciąży, zdobiące w 1991 roku szalenie wówczas szokującą i szeroko komentowaną okładkę „Vanity Fair”. Aktorka przetarła szlaki licznym koleżankom i dziś tego typu okładka nikogo już nie dziwi. Chyba że kobieta ją zdobiąca nie jest ani sławna, ani – o zgrozo – młoda. Ryzyko podjął parę lat temu „New York Magazine”, promując magazyn zdjęciem ciężarnej 63-latki. Oczywiście zarówno okładka, jak i artykuł, do którego się odnosiła, wzbudziły niemałe emocje, wywołując ogólnonarodową dyskusję na temat tzw. „późnego macierzyństwa”.
(Bardzo) zaangażowane rodzicielstwo
Co się stanie, kiedy na okładce prestiżowego magazynu pojawi się 26-letnia matka karmiąca piersią swojego 3-letniego synka? Momentalnie wywołuje to medialną burzę i gorące dyskusje na całym świecie. Majowy numer magazynu „Time” z 2012 roku w założeniu szerzyć miał ideę zaangażowanego rodzicielstwa – wielu twierdzi jednak, że poszedł o krok za daleko.
Pierwsza czarnoskóra modelka w „Playboyu”
Darine Stern w październiku 1971 roku wywołała niemałe zamieszanie, pojawiając się na okładce „Playboya”. Była bowiem pierwszą czarnoskórą Amerykanką, która pozowała na okładce tego miesięcznika – Afroamerykanie nie pojawiali się wówczas na okładkach niemal w ogóle. Pamiętne zdjęcie Richarda Fegleya śmiało można zaliczyć do jednych z najbardziej przełomowych w historii magazynu.
Yeezus
Gwiazd popu na okładkach w kontrowersyjnych pozach i konwencjach nigdy nie brakowało – media karmią się skandalami z ich udziałem, podobnie zresztą jak ich własna kariera. W lutym 2006 roku niemałe zamieszanie wywołała okładka „Rolling Stone’a”. Kanye West zdobył właśnie nagrodę Grammy za piosenkę „Jesus Walks”, dlatego na zdjęciu Davida LaChapelle’a zapozował w cierniowej koronie, wyglądając jak Mesjasz. Za którego, nawiasem mówiąc, raper znany z nieco wybujałego ego niezmiennie i niezależnie od okoliczności nadal się uważa.
#WORLDSMOSTTALKEDABOUTCOUPLE
Kanye West przyzwyczaił nas do tego, że budzi ogromne kontrowersje wszędzie, gdzie się pojawi – nie dziwi zatem, że pojawia się drugi raz w tym zestawieniu. Wraz z Kim Kardashian nigdy nie kryli się z marzeniami o własnym wizerunku na okładce „Vogue’a”. Nikt jednak nie przypuszczał, że faktycznie zostaną one zrealizowane – i to jeszcze za kadencji znanej z doskonałego wyczucia smaku (i dość przy tym konserwatywnej) Anny Wintour. Zdjęcie rapera i gwiazdki reality show w „Biblii mody” było z pewnością najgłośniej komentowaną okładką tego roku. I powiedziano o niej już chyba wszystko – na zmianę mieszając z błotem (zazwyczaj) lub wychwalając pod niebiosa (rzadziej). Zakładano, że numer z „najgorętszą parą show-biznesu” zapewni rekordową sprzedaż blisko 50 tys. egzemplarzy – o dziwo okazuje się jednak, że prognozy były w tym wypadku mocno zawyżone.
Natalia Czekaj


