Wieczorne kursy taksówkarskie to mały eksperyment społeczny. Kierowca odbiera nieznajomego sprzed klubu, a pasażer wsiada do auta obcej osoby. Uber postanowił przestać wystawiać zaufanie kierowców i pasażerów na próbę. W związku z tym przejazdy Uberem będą odbywały się na nieco innych zasadach.
Pasażerowie mają prawo nagrywać dźwięk podczas przejazdu, a kierowcy za chwilę zaczną widzieć, czy osoba zamawiająca kurs rzeczywiście istnieje.
Uber pozwala na nagrywanie audio
Firma nie ukrywa, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo. Branża przewozów aplikacyjnych od dawna balansowała między wygodą a ryzykiem. Szybki kurs zamawiany za pomocą jednego kliknięcia był wygodny, ale równie wygodna oraz niebezpieczna, była towarzysząca mu anonimowość.
W związku z tym pojawia się funkcja nagrywania audio. Pasażer może aktywować ją przed wejściem do pojazdu albo w trakcie kursu – wystarczy kliknięcie w aplikacji. Całość zaprojektowano tak, by działała bez konieczności przekopywania się przez ustawienia.
Nikt nie odsłucha rozmów „dla zabawy”
Uber mocno podkreśla, że nie chodzi o tworzenie mobilnego podsłuchu rodem z taniego thrillera szpiegowskiego. System ma działać w sposób zamknięty i kontrolowany. Nagrania są automatycznie szyfrowane i przechowywane wyłącznie na telefonie pasażera. Ani kierowca, ani sam użytkownik nie mogą po prostu odtworzyć pliku i odsłuchiwać rozmów na zasadzie podcastu.
Dostęp do nagrania będzie możliwy wyłącznie po zgłoszeniu przez pasażera incydentu naruszenia bezpieczeństwa i dołączenia pliku jako dowodu. Wówczas zespół Ubera może odszyfrować zapis. Jeśli natomiast przez dwa tygodnie od zakończenia kursu nie pojawi się żadne zgłoszenie, nagranie automatycznie zniknie.
Firma nie zamierza narzucać nagrywania siłą. Jeśli pasażer uruchomi rejestrację jeszcze przed rozpoczęciem kursu, kierowca natychmiast dostanie stosowne powiadomienie. Wtedy ma prawo po prostu odmówić wykonania przejazdu. Anulowanie kursu nie będzie wiązało się z karą finansową ani obniżeniem statystyk.
Kierowca będzie wiedział, kto siedzi z tyłu
Oprócz nagrywania audio podczas przewozu Uber wprowadzi funkcję weryfikowania profilu. Zweryfikowany profil otrzymają osoby, których dane uda się potwierdzić za pomocą zewnętrznych baz oraz użytkownicy, którzy prześlą do aplikacji dokument tożsamości – np. paszport czy prawo jazdy – i selfie.

Kierowca przed zaakceptowaniem kursu zobaczy, czy pasażer przeszedł weryfikację. Niby niewielka zmiana, ale dla osób pracujących nocami oznacza gigantyczną różnicą. Dotychczas kierowcy odbierali klientów z odludnych miejsc czy niebezpiecznych dzielnic, nie wiedząc absolutnie nic o osobie, która za chwilę usiądzie na tylnym siedzeniu.
„Wreszcie ktoś nas posłuchał”
Nowe rozwiązania spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem wśród samych kierowców Dotąd cała odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywała wyłącznie na nich.
Kola Olalekan, kierowca Ubera i sekretarz związku zawodowego GMB, przyznał, że środowisko od dawna naciskało na wprowadzenie podobnych mechanizmów. Jak stwierdził, sama obecność odznaki weryfikacyjnej może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa i sprawić, że kierowcy będą znacznie chętniej przyjmować kursy, szczególnie nocą.

