Była szefowa brytyjskiego rządu przypomniała o sobie… niegrzecznym dowcipem! Theresa May podczas debaty w ramach Oxford Union poświęconej Benazir Bhutto, premier Pakistaniu, która zginęła w zamachu, sprawiła, że cała sala wybuchnęła gromkim śmiechem. W jaki sposób?
Oto filmik:
Trzeba zaznaczyć, że uroczystość, której celem było uhonorowanie spuścizny Bhutto, pierwszej przywódczyni większości muzułmańskiego kraju i byłego prezydenta Związku Oksfordzkiego, utrzymana była w dość poważnym stylu. May chciała nieco rozładować to napięcie i wspomniała czasy, gdy bohaterka wieczoru była studentką Oxfordu.
Były to czasy, gdy ten szacowny uniwersytet stanowił prawdziwie "męski klub". "Jeszcze dziesięć lat temu obecność kobiet ograniczała się jedynie do galerii na piętrze" – mówiła była liderka Partii Konserwatywnej. "Na siedmiu mężczyzn przypadała tylko jedna kobieta. Jej zwycięstwo [w wyborach Oxford Union – dopisek redakcji] zaskoczyło wszystkich, nawet jej ojca".
… i właśnie w tym momencie May wtrąciła "niegrzeczny" żarcik o tym, że nie spotkała się ze skargami dotyczącymi siedmiu mężczyzn przypadającymi na jedną kobietę. I chyba trafiło w sedno, bo z sali słychać było gromkie salwy śmiechu.
Warto dodać, że do tej pory Theresa May i naprawdę śmieszne żarty nie szły w parze. Była premier wręcz zasłużyła sobie na pseudonim "Maybot" ze względu na jej chroniczną nieumiejętność odnajdywania się w luźniejszych sytuacjach i pokazywania bardziej "ludzkiej" twarzy. Jako polityk radziła sobie świetnie, była skuteczna i potrafiła osiągać cele, które sobie założyła, ale gdy próbowała opowiadać dowcipy albo tańczyć wychodziło to wszystko bardzo niezręcznie i nienaturalnie.
Pamiętacie to?
