Polacy na celowniku po protestach w Southampton. „Boję się, że przyjdą po mnie do domu”

Po wydarzeniach związanych z protestem po śmierci Henry’ego Nowaka w Southampton pojawiają się kolejne relacje uczestników demonstracji. Jak ustalił Polish Express, w proteście z 2 czerwca udział brali również inni Polacy. Oprócz oskarżonych już wcześniej Kamila Klonka i Mariusza Sz., brytyjska policja poszukuje obecnie także innych uczestników demonstracji pochodzących z Polski.

Z redakcją Polish Express skontaktował się pan Jarosław – 40-letni Polak, który od 18. roku życia mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii. Jak podkreśla, związał z tym krajem całe swoje dorosłe życie. Założył rodzinę, wychowuje dwójkę dzieci w wieku 10 i 11 lat i – jak mówi – nigdy wcześniej nie brał udziału w żadnej demonstracji – Na protest poszedłem, bo czułem, że powinienem, że to też jest moja sprawa, bo w UK dzieje się źle i ludzie tacy, jak ja, są dyskryminowani – powiedział Polish Express pan Jarosław.

Jak relacjonuje, na demonstrację udał się razem z Kamilem oraz dwoma innymi znajomymi. Według jego słów, na miejscu obecnych było również wielu innych Polaków. – Widziałem polskie flagi, słyszałem okrzyki po polsku. Polaków było więcej – podkreśla w rozmowie z naszą redakcją.

- Advertisement -

Demonstracja była legalna i spokojna

Według relacji pana Jarosława, pierwsza część demonstracji przebiegała spokojnie. Na miejscu przemawiał między innymi Tommy Robinson, a uczestników było bardzo wielu. Tłum śpiewał, skandował hasła i nie dochodziło do przemocy.

Sytuacja zmieniła się dopiero później, w okolicach domu skazanego za zabójstwo Henry’ego Nowaka. To właśnie tam – według świadków – doszło do pierwszych poważnych starć z policją.

– Policja zaczęła bardzo brutalnie zatrzymywać jednego z demonstrantów. Dosłownie go katowali. Byli wyjątkowo agresywni – twierdzi w rozmowie z Polish Express pan Jarosław.

Według jego relacji, właśnie wtedy tłum zaczął reagować bardziej emocjonalnie. Najbardziej agresywna miała być grupa młodych uczestników protestu, którzy rzucali koszami i innymi przedmiotami. Jednak, jak zapewnia, on i jego znajomi tylko krzyczeli hasła po angielsku i po polsku.

Nie widziałem, żeby Kamil był agresywny

Pan Jarosław odniósł się również do sprawy Kamila Klonka, który został zatrzymany po demonstracji.

Kamil Klonek bez prawa do kaucji po protestach w Southampton. „Traktują go jak groźnego przestępcę”
W domu została narzeczona Marta opiekująca się dwójką nastolatków i 6-miesięcznym dzieckiem, Fot: archiwum rodzinne

– Nie widziałem, żeby Kamil rzucał puszką. Na pewno nie zachowywał się agresywnie – zapewnia w rozmowie z Polish Express. Jego zdaniem zatrzymanie i sposób potraktowania Kamila były niewspółmierne do zarzutów – Za rzucenie puszką został potraktowany jak najgorszy przestępca. Policja przyszła po niego do domu. Było sześciu funkcjonariuszy – relacjonuje. Według relacji pana Jarosława, brytyjska policja obecnie poszukuje także innych osób, które uczestniczyły w demonstracji.

– Dowiedziałem się, że pytali również o mój adres – mówi. Mężczyzna przebywa obecnie w delegacji i nie wie, czy jest tylko świadkiem, czy również podejrzanym i poszukiwanym, jak Kamil. Jednak spodziewa się najgorszego, czyli aresztowania. W rozmowie opowiadał o uczestnikach protestu, którzy trafili przed sąd jedynie za skandowanie haseł. Pan Jarosław podkreśla, że nie złamał prawa. Nie rzucał przedmiotami ani nie uczestniczył w starciach z policja. Jak zaznacza, ani on, ani jego znajomi nie ukrywali swojej tożsamości podczas demonstracji.

Jak dodaje, z relacji innych uczestników protestu wynika, że po część osób policja przychodzi w dużych grupach funkcjonariuszy. Słyszał o sześciu czy dziesięciu uzbrojonych policjantach, czasem wyposażonych nawet w tarany. – To wydaje się niewspółmierne ze stawianymi zarzutami rozboju czy gwałtownego zakłócania porządku – zauważa.

Nie chcę by dzieci to widziały…

Największe obawy pana Jarosława dotyczą jednak jego rodziny i dzieci.

– Najgorsze byłoby dla mnie, gdyby przyszli po mnie do domu. Dziesięciu funkcjonariuszy aresztuje ojca na oczach dzieci. Nigdy nie chciałbym narażać ich na taką traumę – zaznacza w rozmowie z Polish Express. Dlatego mężczyzna planuje, po powrocie z delegacji, zgłosić się samodzielnie na posterunek policji. Jak mówi, nie wie, co go czeka.

Po niemal 20 latach życia w Wielkiej Brytanii mężczyzna przyznaje jednak, że dziś czuje się w tym kraju obco. – Pracuję tutaj od lat, płacę podatki, wychowuję dzieci, a teraz czuję się prześladowany – kończy pan Jarosław.

Google Logo Dodaj "Polish Express" do preferowanych źródeł Google + Dodaj źródło

Zobacz także

Wrzesień będzie trudnym miesiącem w Holandii pod względem strajków

Wrześniowe strajki w Holandii sparaliżują kraj. 9 września odbędzie się ogólnokrajowy strajk pracowników transportu publicznego, ale nie tylko.

Liczne dochodzenia w policji po śmierci Henry’ego Nowaka

Po śmierci Henry’ego Nowaka opinia publiczna oczekuje wyjaśnienia, dlaczego ranny 18-latek został początkowo potraktowany jak podejrzany. Odpowiedzi mają przynieść dwa niezależne tory postępowania.

Apelacja w sprawie wyroku dla zabójcy Henry’ego Nowaka

Apelacja w sprawie wyroku dla zabójcy Henry’ego Nowaka. Rząd uruchamia procedurę nadzwyczajnej kontroli wyroku. Co to znaczy?

Kamil Klonek spędzi w areszcie 5 miesięcy oczekując na proces

Kamil Klonek stanął w poniedziałek, 8 czerwca 2026 przed Sądem Magistrackim w Southampton, oskarżony o udział w gwałtownych zamieszkach po protestach z 2 czerwca związanych z tragedią Henry’ego Nowaka.

Niemcy chcą znieść 8-godzinny dzień pracy. Związki zawodowe szykują protesty

Pracownicy boją się, że elastyczne godziny pracy zostaną wykorzystane do zwiększenia intensywności pracy. Bez proporcjonalnego wzrostu wynagrodzenia czy odpoczynku.

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Czarna skrzynka w samochodzie – utrapienie czy szansa dla kierowcy?

Systemy monitorujące styl jazdy, tzw. czarne skrzynki, analizują parametry takie jak prędkość i przyspieszenie. Pozornie przydatne bywają zmorą kierowców.

Gdzie nie wolno zbierać grzybów w Wielkiej Brytanii?

Ogólna zasada w UK jest taka, że zbieranie grzybów...

Sprawdź swój kod podatkowy. Miliony pracowników w UK tracą setki funtów miesięcznie

Dla osób, które płacą zbyt wysoki podatek, może to oznaczać odzyskanie pieniędzy. Dla tych, którzy płacą zbyt mało — uniknięcie nieprzyjemnej niespodzianki w postaci wysokiego rachunku od HMRC.

Będzie kolejna podwyżka emerytur. O ile pójdą w górę?

Następna podwyżka emerytur ma przekroczyć wysokość 13 000 funtów rocznie. Budzi to jednak coraz więcej pytań o zasadność modelu triple lock.

Putney Pusher, który popchnął kobietę pod autobus w Londynie, znaleziony martwy?

Mężczyzna podejrzany o popchnięcie kobiety prosto pod autobus w Londynie na Putney Bridge, został znaleziony martwy w swoim domu.

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie