"Musimy działać teraz, w przeciwnym razie możemy mieć kilka tysięcy zgonów dziennie" – mówił na konferencji prasowej premier Boris Johnson zapowiadając wprowadzenie drugiego lockdownu na terenie Anglii.
Na konferencji prasowej zorganizowanej na Downing Street 10 szef brytyjskiego rządu zapowiedział wprowadzenie drugiego lockdownu, który ma obowiązywać w Anglii przez kolejne 4 tygodnie. Nowe restrykcje będą nieco łagodniejsze, niż podczas marcowego zamknięcia. W ramach drugiego lockdownu otwarte pozostaną wszelkie placówki edukacyjne, szkoły, żłobki i uniwersytety, a także sklepy sprzedające towary pierwszej potrzeby. Więcej na temat regulacji przeczytacie w poprzednim artykule na ten temat "OFICJALNIE: Rząd UK wprowadza drugi lockdown obowiązujący w Anglii". Po wszelkie szczegóły na ten temat odsyłamy właśnie do niego.
Co powiedział szef brytyjskiego rządu?
Oprócz tego brytyjski rząd zapowiedział start nowego programu pomocowego dla pracowników i pracodawców. Na kilka godzin przed zakończeniem obecnie trwającego programu furlough zapowiedziano start Job Support Scheme. W jaki sposób rząd UK pomoże angielskim firmom? Na czym będzie polegał JSS? Po więcej informacji odsyłamy do naszego tekstu "Job Support Scheme: w jaki sposób działał będzie nowy rządowy program furlough?"
"Od czwartku do początku grudnia musicie zostać w domach. Musimy działać teraz, nie ma alternatywy. W przeciwnym razie możemy mieć kilka tysięcy zgonów w Anglii dziennie" – mówił na konferencji prasowej premier Johnson, uzasadniając wprowadzenie drugiego lockdownu.
Zobacz nagranie z konferencji prasowej Borisa Johnsona zapowiadającego drugi lockdown
Szef rządu mówił również, że podejmowane kroki są niezbędne, by uniknąć "medycznej i moralnej katastrofy". "Robimy to dlatego, że nasza służba zdrowia znalazła się na skraju wytrzymałości. Lekarze i pielęgniarki byliby zmuszeni wybierać, których pacjentów należy leczyć, kto otrzyma tlen, a kto nie, kto będzie żył, a kto umrze" – mówił.
"Święta Bożego Narodzenia będą w tym roku inne, być może bardzo inne, ale mam szczerą nadzieję i wiarę, że podejmując teraz twarde działania, możemy umożliwić rodzinom w całym kraju bycie razem" – komentował Johnson sytuację w związku z sezonem świątecznym.
"Nie mam złudzeń co do tego, jak trudne będzie to dla firm, które już w tym roku musiały znosić takie trudności i naprawdę mi z tego powodu bardzo przykro" – w taki sposób Boris Johnson odniósł się do sytuacji gospodarczej w kraju.
