Jak się kiedyś okazało niejaki Mel Gibson – aktor, a tak naprawdę zwykły pieniacz, szowinista i podły damski bokser, przez lata ukrywał się pod maską cudownego tatki siedmiorga dzieci, żarliwego katolika i naszego wielkiego miłośnika.

Okazało się, że w słynnym i oglądanym wielokrotnie przez nas na babskich biesiadach przy dużej ilości wina kultowym filmie „Czego pragną kobiety” kłamał, oszukiwał i mataczył. Drań! Oszukał nas, a my jak zwykle naiwnie dałyśmy się nabrać: że taki przystojny, że ma takie szczere błękitne oczy, że tak seksownie się uśmiecha… Mel w rzeczonym filmie – najpierw jest kobieciarzem pracującym w branży reklamowej, który pod wpływem pewnego dziwnego wypadku nagle zaczyna słyszeć myśli i potrzeby wszystkich kobiet, które go otaczają. Zmienia go również nowa miłość. I tak Mel z damskiego szowinisty staje się idealnym mężczyzną – empatycznym, rozumiejącym damskie pragnienia, czyli… zupełnie odwrotnie niż w życiu. Ten wilk w owczej skórze na szczęście nie jest typowym mężczyzną – co stwierdzam z ogromną ulgą.

Niedawno Amber Heard – mało znana jako aktorka, za to świetnie znana jako kobieta, dla której boski Johnny Depp porzucił po wielu latach Vanessę Paradis płakała do kamer jak bóbr. Płacząc wskazywała na podbite oko i twierdzi że przez – uwaga – 15 miesięcy (tak, miesięcy – nie lat) ich małżeństwa aktor się na niej wyżywał, że jest narkomanem, pijaczyną i łazęgą.

Aha, czyli 15 miesięcy temu był uroczym, schludnym, pijącym wodę z cytryną i grającym na lirze do snu młodzieńcem? No, ale cóż, dobra, panienka walczy o 200 milionów dolarów. Rola życia! Gaża? 200 milionów dolarów! To niewyobrażalna suma dla wielu z nas. Przychodzą do mnie listy od Czytelniczek, które równie często opisują, jak życie w związku je rozczarowało, jak i takie, w których naprawdę są mile zaskoczone tym, że coraz częściej spotykają partnerów do wspólnego życia. Oczywiście, że my kobiety jesteśmy inne i nasze potrzeby zazwyczaj również są inne niż mężczyzn, ale coraz częściej bliżej nam do siebie.

My zazwyczaj ujawniamy w związku większą czułość, delikatność, wyrozumiałość, opiekuńczość, wrażliwość. Za to mężczyźni ujawniają coraz częściej dojrzałość emocjonalną, rozsądek i opanowanie w sytuacjach zagrożenia, stanowczość, konsekwencję, małomówność, zbieżny styl myślenia. Jest kilka cech dla mężczyzna nie do przyjęcia w charakterze kobiet: kłótliwość, zrzędliwość, krytykanctwo, nieustające pretensje, podejrzliwość i rozrzutność. Nas w nich najbardziej denerwuje: obojętność w ważnych sprawach życiowych, brak więzi emocjonalnej, lekceważenie („no ile razy mam ci powtarzać, że tą sukienkę kupiłam w zeszłym roku”), niesłuchanie tego co mówimy i o czym mówimy, podatność na nałogi (piwo, net, piwo, net).

Jaki z tego wniosek? Jeśli dobrze się dobierzemy i będziemy nie tylko romantyczne, ale i rozważne – nie ma takiej siły, która kazałaby nam tkwić w nieudanym związku. Nie każdy mężczyzna to wilk w owczej skórze, a przecież nie każda kobieta, to chodzący anioł…
Ilona Korzeniowska

