Imigranci zabierają nam pracę! – skarżą się brytyjscy beneficiarze

Angielscy beneficiarze są bohaterami programu emitowanego przez Channel 5. W tym odcinku widzowie zapoznają się z dramatyczną historią Harperów.

Angielscy beneficiarze, małżeństwo Harperów: Robert (58 lat), który pracuje jako sprzątacz w Asdzie i jego żona Christine (53 lata) bezrobotna, podzieliło się historią swojej niedoli z telewidzami Channel 5. Małżeństwo wystapiło w programie  Benefits: Portsmouth on Payouts.

Program pokazuje trud, z jakim małżeństwo wiąże koniec z końcem i próbuje przeżyć za przyznawane im zasiłki. Zdaniem Roberta i Christine, teraz sytuacja w ich mieście radykalnie się zmieniła, „jest mniej pracy, mniej mieszkań, mniej wszystkiego. A United Kingdom powinno zmienić nazwę na „Great United Nations”. Co więcej para ma teorię, która wyjaśnia wszystkie te niekorzystne zmiany.

- Advertisement -

Zdaniem Christine, za wszystko są odpowiedzialni imigranci: „rząd przyjmuje imigrantów jak leci, a oni zabierają nam pracę sprzed nosa. I dlatego jest mniej pracy, mniej mieszkań i mniej wszystkiego. Po mojemu, to już nie jest Wielka Brytania.”

Jak żyć?!

Podstawą domowego budżetu Harperów są benefity: Jobseeker’s Allowance – 145 funtów co dwa tygodnie, Child Benefit (na jedno z trójki dzieci) i Housing Benefit – 5,3 tysiąca funtów rocznie, plus pensja Roberta.

– Dzisiaj dostaję pieniądze z JSA. To niby 145 funtów co dwa tygodnie, ale dalej brakuje na rachunki. Nie opłacę z tego telewizji, rachunku za wodę i czynszu – mówił Robert.

Mężczyzna wstaje niemal codziennie o 4 nad ranem, żeby pójść do pracy. Jednak pracuje mniej niż 16 godzin tygodniowo – dzięki temu nadal może korzystać z zasiłków…

Kiedy fortuna się odwróci…

Robert zapewniał dziennikarzy, że robi wszystko, żeby znaleźć lepszą pracą, ale „nie ma szczęścia”. Kiedy nie jest w pracy, szuka pracy. Jednak, jak mówi jest bez szans na rynku pracy – pracodawcy chętniej zatrudniają młodszych, „żeby ich po swojemu wyszkolić i mało im płacić.”

– Ciągle jestem pod telefonem. Naprawdę cały czas. Chociaż nawet jak już zadzwonią, to czasami jest tak daleko, że nie mam się jak tam dostać. Nie stać mnie na bilet, a o złapaniu stopa, to już nawet szkoda gadać – żalił się Robert.

A jak wygląda faktycznie sytuacja małżeństwa? Robert rzeczywiście może mieć problem z transportem: miał kiedyś samochód, ale wymienił go na skórzaną sofę wartą 1,6 tysiąca funtów. „Wydawało mi się, że to świetna okazja” – argumentował mężczyzna.

Co więcej Robert przyznaje, że „nie jest za bardzo wykształcony” i żona pomaga mu w rozsyłaniu podań o pracę. „Nie radzę sobie też zbyt dobrze z komputerem. Umiem przeliterować wyraz, ale jak mam go już wystukać na klawiaturze, to już nie umiem.”

Jednak małżeństwo dba o rozwój swojej kariery zawodowej – co tydzień Robert i Christina chodzą na spotkania, na których uczą się, jak znaleźć pracę. Robert przyucza się tam do nowego zawodu – magazyniera. Jak mówi, chociaż nie chce tej pracy – przyjąłby ją. Ale jeśli nie zarobi na czynsz, to będzie musiał ją rzucić.

Oddech urzędników na karku

Mężczyzna przekonuje, że jego życie nie jest łatwe. Nie dość, że nie ma wykształcenia, samochodu i nie radzi sobie z komputerem, to jeszcze cały czas jest nękany telefonami z agencji, które przyznają zasiłki. „Czuję się zaszczuty. Przecież mogą inaczej sprawdzić, co robię. Kiedy już nie mogę ich słuchać, oddaję słuchawkę żonie.”

Co więcej Robert jest przekonany o złej woli urzędników, którzy nie doceniają jego starań: „urzędnicy cały czas myślą, że próbuję ich oszukać. A ja wcale nie chcę. Robię, co mogę. Nie oszukuję. Chodzę do pracy, a kiedy mam wolne, to jadę na spotkania poszukujących pracy, chociaż uważam, że to strata czasu. Przecież nie ma tam dla mnie pracy.”

Chociaż Robert nie ma pracy i pobiera zasiłki, ma cenną radę dla polityków, którą zdradza w programie: „ci wszyscy, co tu do nas przyjeżdżają, powinni być znakowani. Trzeba wiedzieć, gdzie oni wszyscy są” – przekonywał mężczyzna.

Mimo dramatu, którego świadkami są widzowie, zakończenie napawa nadzieją: Robert kupuje skuter, który, ma nadzieję, że pomoże mu w znalezieniu pracy i zapewnia, że nie podda się i nadal będzie składał podania.

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Szkocja: Polka walczy o syna. Czy system pomocy zawiódł rodzinę Dawida?

Michalina, która od lat mieszka w Szkocji podzieliła się z „Polish Express” swoją trudną historią, aby przestrzec innych rodziców w UK. Po zmaganiach ze szkołą, Social Work i systemem walczy o prawa do opieki nad synem.

Ogromne zmiany podatkowe od 04.2027. By nie stracić, trzeba przygotować się już dziś!

Na pierwszy rzut oka 2027 może wydawać się odległy. W praktyce jednak w finansach osobistych to bardzo krótki horyzont. Szczególnie jeśli planujesz oszczędności na kilka lub kilkanaście lat.

Tysiące rodzin przepłacają za Council Tax. Polacy w UK też dostają po kieszeni

Część mieszkańców do dzisiaj finansuje zawyżone rachunki i nie ma o tym pojęcia.

Twoje dziecko może omijać weryfikację wieku w UK. Oto najczęstsze metody

Weryfikacja wieku wprowadzona w celu uchronienia najmłodszych internautów przed nieodpowiednimi treściami przegrywa z dziecięcą pomysłowością.

Komu HMRC zwiększa kwotę wolną od podatku do £20,070?

Jak podaje Mirror, HMRC zwiększa kwotę wolną do nieco...

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie