Fala oburzenia, która przetoczyła się przez brytyjską opinię publiczną zniesmaczoną dostępnością biletów, stworzyła grunt pod jedną z najgorętszych dyskusji politycznych ostatnich miesięcy. Impulsem okazał się głośny powrót zespołu Oasis po kilkunastu latach przerwy i sprzedaż biletów związana z widowiskiem.
Zainteresowanie koncertami było tak ogromne, że poprzez oficjalną stronę bilety próbowało zdobyć ponad 10 milionów fanów. Szybko okazało się, że część wejściówek na Wembley osiągała w odsprzedaży ceny przekraczające 4 tys. funtów. Rekordowe sumy wielokrotnie przebijające wyjściową wartość biletu uruchomiły debatę o potrzebie uregulowania rynku.
Zmiany uderzą w platformy odsprzedaży i naganiaczy
W centrum nadchodzących zmian znajduje się próba przywrócenia równowagi na rynku. Rozumiana jest ona jako balans pomiędzy popytem a realną dostępnością do wydarzeń kulturalno-sportowych. Podstawowym elementem nowego prawa jest całkowity zakaz odsprzedawania biletów powyżej ich wartości nominalnej definiowanej jako cena pierwotna wraz z nieuniknionymi opłatami. Dodatkowo ograniczone zostaną prowizje pobierane przez platformy, co uniemożliwi omijanie limitu cenowego poprzez ukryte koszty.
Firmy działające w tym segmencie będą musiały na bieżąco monitorować swoje oferty i usuwać wszystkie ogłoszenia naruszające przepisy. W razie zignorowania obowiązków mogą zostać ukarane grzywną sięgającą 10 proc. globalnego obrotu. Zakaz obejmie sprzedawanie większej liczby biletów, niż kupujący miał prawo nabyć w pierwotnej sprzedaży.
Rząd chce wprowadzić maksymalny pułap opłat serwisowych pobieranych przez firmy zajmujące się pośrednictwem, aby blokować ukrywanie kosztów. Poza tym zamierza obostrzyć całość zakazem masowego wykupu biletów z użyciem botów. Utrudnia tym działalność zorganizowanych grup nastawionych wyłącznie na szybki zysk.
Zmiany wspierają uczciwy dostęp do kultury i sportu
Według analiz CMA (Competition and Markets Authority) marże na rynku wtórnym często przekraczały połowę wartości biletu, a przypadki sześciokrotnego zawyżania cen nie były rzadkością. Nowe zasady mają odwrócić ten trend, przybliżając bilety do szerokiego grona odbiorców i wzmacniając sektor wydarzeń na żywo.

Zastosowanie przepisów do wszystkich platform dostępnych dla fanów w Wielkiej Brytanii – od znanych serwisów sprzedażowych po portale społecznościowe – oznacza, że nie będzie łatwych dróg obejścia systemu. Szacunki wskazują, że dzięki wprowadzeniu limitów cenowych fani zapłacą średnio o kilkadziesiąt funtów mniej za pojedynczy bilet. Nawet 900 tys. wejściówek rocznie trafi bezpośrednio do nich bez udziału spekulantów.
Limity cenowe mogą uderzyć rykoszetem
Operatorzy internetowych platform sprzedaży wtórnej ostrzegają, że wprowadzenie limitów cenowych może paradoksalnie wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. Ich zdaniem ograniczenia zablokują legalny rynek, jednocześnie napędzając rozwój niekontrolowanych, nieformalnych kanałów sprzedaży.
Jeśli oficjalne platformy nie będą mogły naliczać rynkowych stawek, istnieje ryzyko przeniesienia części transakcji do przestrzeni nieobjętych nadzorem. To niestety potencjalnie zwiększy ryzyko oszustw.
