Fot. Getty
Jak donosi dziennik „The Evening Standard”, ruch pasażerski na lotnisku Heathrow wciąż jest o 90 proc. mniejszy, niż w okresie przed pandemią. Jeśli chodzi o obsługę pasażerów i cargo, to największe lotnisko UK pozostaje w tyle za niektórymi portami lotniczymi w Europie kontynentalnej.
Z najnowszych danych wynika, że w czerwcu tego roku przez lotnisko Heathrow przewinęło się zaledwie 957 000 pasażerów. To o wiele mniej, niż w czerwcu 2019 r., gdy największe brytyjskie lotnisko obsłużyło 7 246 157 osób. Dane obejmują okres po usunięciu Portugalii z zielonej listy krajów bezpiecznych, co wywołało (ze względu na szybkość wprowadzonych zmian) powszechne oburzenie na Wyspach.
W odpowiedzi na publikację najnowszych danych, władze Heathrow zaapelowały do rządu o zmniejszenie restrykcji w zakresie podróży i większe wsparcie sektora lotniczego. W końcu, jak argumentują, wiele lotnisk Europy kontynentalnej zaczęło się odbudowywać po pandemii – i to nie tylko pod względem liczby obsłużonych pasażerów, ale też pod względem przewozu cargo. Dla przykładu lotniska Schiphol w Holandii i port lotniczy we Frankfurcie zwiększyły przewozy cargo w o kolejno 14 proc. i 9 proc. w porównaniu z 2019 r. Tymczasem lotnisko Heathrow wciąż notuje 16-proc. spadek w zakresie przewozu ładunków w porównaniu do okresu sprzed pandemii.
Okres odbudowy po epidemii
Problemem dla lotniska Heathrow jest nie tylko ograniczony ruch z krajami UE, ale przede wszystkim drastycznie zmniejszony ruch lotniczy pomiędzy UK i USA (o 80 proc.) – Chociaż to fantastyczna wiadomość, że podwójnie zaszczepieni pasażerowie nie będą już musieli przechodzić kwarantanny podróżując z krajów z listy pomarańczowej, to ministrowie muszą rozszerzyć tę politykę na obywateli USA i UE, jeśli chcą pobudzić gospodarkę. Zmiany te miałyby kluczowe znaczenie dla eksporterów, którzy przegrywają z rywalami z UE i dla rodzin, które zostały oddzielone od bliskich – zaznaczył przewodniczący zarządu lotniska John Holland-Kaye.
