16. rocznica katastrofy pod Mirosławcem

W katastrofie wojskowego samolotu transportowego CASA C-295M, który wieczorem 23 stycznia 2008 rozbił się w okolicach Mirosławca zginęło 20 osób. Była to największa tragedia w dziejach naszego lotnictwa wojskowego.

Maszyną lecieli z Warszawy oficerowie – uczestnicy konferencji „Bezpieczeństwo lotów”. Ofiary to 4 członków załogi i 16 pasażerów; wśród nich dowódca 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie – gen. bryg. pilot Andrzej Andrzejewski i dowódca 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu
– płk pilot Jerzy Piłat.

Hipotezy

CASA C – 295M rozbiła się w środę 23 bm. o godzinie 19.07 w czasie podchodzenia do lądowania w 12. Bazie Lotniczej. Maszyna spadła na zalesiony teren ok. 800 metrów od pasa startowego. Przyczyny wypadku nadal nie są znane. Wśród możliwych scenariuszy pojawiają się – jak zawsze – hipotezy dotyczące złych warunków atmosferycznych, usterki technicznej lub błędu pilota. Jak poinformował rzecznik sił powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski, stosowana w tym typie samolotu „czarna skrzynka” rejestruje ponad 100 parametrów lotu. – Jest tak zbudowana, że wytrzymuje wstrząsy i pożar, bardzo rzadko ulega takim uszkodzeniom, które uniemożliwiają odczyt. Mamy narzędzia, by szybko odtworzyć zarejestrowane dane. Więcej czasu zajmuje połączenie parametrów z dokładnym umiejscowieniem samolotu w danej chwili, co dopiero daje pełny obraz sytuacji – powiedział. Na miejscu tragedii cały czas pracuje Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, której przewodniczy płk Zbigniew Drozdowski. Są też wojskowi prokuratorzy. Do odwołania, decyzją dowódcy sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika, zawieszono loty CASA-mi.

Niesprawny system?

Dowódca sił powietrznych gen. broni Andrzej Błasik zapewnił, że w momencie katastrofy warunki pogodowe były wprawdzie trudne, ale pozwalały na lądowanie. Według niego, choć nie działał system naprowadzania ILS, do lądowania wystarczał system naprowadzania radarowego, z którego korzystała załoga. Generał wyjaśnił, że ILS był wyłączony, ponieważ nie został jeszcze skalibrowany i dopuszczony do użytku. Błasik odniósł się też do informacji, że pilot słabo widzi pas startowy. Wyjaśnił, że gdy samolot podchodził do lądowania po raz pierwszy, oświetlenie lotniska było włączone i ustawione tylko na część mocy, którą potem zwiększono na życzenie pilota. Rzecznik 12. Bazy Lotniczej, major Bogdan Ziółkowski pytany o to, czy do Mirosławca przybyli już przedstawiciele producenta transportowego samolotu hiszpańskich zakładów lotniczych EADS CASA, którzy mają pomóc w śledztwie, powiedział, że „jeszcze ich nie ma”. Ziółkowski dodał, że szczątki rozbitego samolotu zostaną przetransportowane z miejsca katastrofy do hangaru na szczegółowe oględziny dopiero po zakończeniu pracy prokuratorów. Mjr Ziółkowski nie powiedział jednak, kiedy dokładnie może to nastąpić.

Bez szans

Samolot odbywał lot po zaplanowanej trasie: Warszawa – Powidz – Poznań – Krzesiny – Mirosławiec – Świdwin – Kraków. CASA należała do 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego z Krakowa. Jak ocenił rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak, akcja poszukiwawczo-ratownicza była trudna.
– Było ciemno, to obszar zalesiony. Szczątki samolotu rozrzucone są w odległości kilkudziesięciu metrów – relacjonował Frątczak. Miejsce katastrofy odwiedził prezydent Lech Kaczyński, premier Donald Tusk, szef MON Bogdan Klich, przedstawiciele prezydenta: minister w jego kancelarii Michał Kamiński oraz szef Gabinetu Prezydenta Maciej Łopiński, a także wiceszef BBN gen. Roman Polko oraz szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor i dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik. Szef rządu ocenił, że wszystkie służby po wypadku pracowały „bez zarzutu”. – Niestety, choć to przykre, musimy stwierdzić, że starania wszystkich i tak nie miały szans powodzenia. Wszystko wskazuje na to, że żadne działania nie mogły zapobiec najgorszemu, czyli śmierci tych osób – dodał.

Brak koordynacji?

W mediach pojawiły się informacje o trudnościach w działaniu na linii służb cywilnych i wojskowych. Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie Roman Pałka zapowiedział, że złoży na ręce wojewody zachodniopomorskiego oficjalne pismo w sprawie katastrofy. – Chcę poinformować wojewodę o zaistniałej sytuacji dotyczącej systemu powiadamiania służb ratunkowych – powiedział Pałka. Odmówił szczegółowych informacji w tej sprawie. Jak poinformowano w komendzie straży pożarnej w Wałczu, zgłoszenie o wypadku straż otrzymała ok. godz. 19.30. Wojsko – jak podkreśla MON – nie ma obowiązku informowania cywilnych służb ratowniczych
o wypadkach, może poprosić o wsparcie, ale nie musi, jeżeli uzna, że może opanować sytuację we własnym zakresie. Służby prasowe Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zapewniają, że bezpośrednio po katastrofie, ok. godz. 19.20, powiadomiono o niej najbliższy szpital, który mieści się w miejscowości Wałcz. Jak podkreślono, na miejsce tragedii o godzinie 19.25 przyjechały dwie wojskowe karetki, zaś o 19.50 trzy karetki ze szpitala w Wałczu.
Do dnia wypadku na wyposażeniu Sił Powietrznych znajdowało się 10 samolotów transportowych typu CASA C-295M. Transportowce te wykorzystywane są obecnie m.in. do „przerzutu” żołnierzy w rejon prowadzonych przez wojsko misji. Mogą służyć także m.in. do przewozu ładunków i pojazdów, transportu spadochroniarzy oraz operacji ich zrzutu, dostarczania ładunków z powietrza czy ewakuacji rannych.
Google Logo Dodaj "Polish Express" do preferowanych źródeł Google + Dodaj źródło

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Upały w UK obnażają słabości infrastruktury, opieki zdrowotnej i transportu

Problemy w transporcie, ochronie zdrowia i budynkach publicznych nie są pojedynczymi awariami. Powodują realne utrudnienia w codziennym życiu mieszkańców UK. Jakie są najczęstsze?

Brytyjski urząd skarbowy bije na alarm. AI źle podpowiada przy VAT i rozliczeniach podatkowych

HMRC jest jednoznaczne: odpowiedzialność za rozliczenia zawsze spoczywa na podatniku. Nawet jeśli błąd wynikał z nieprawidłowej informacji znalezionej w internecie lub wygenerowanej przez AI

Czy reprezentacja Niemiec nadal jest niemiecka? Od Klosego i Podolskiego do Musiali

Czy dzisiejsza reprezentacja Niemiec jest taka sama jak przed półwieczem? To opowieść o futbolu, migracji, historii i zmieniającym się społeczeństwie.

Londyn w ogniu: sauna w metrze i ulice nagrzane do 60°C

Podczas wczorajszej fali upałów kamery termowizyjne pokazały przerażającą prawdę...

Czy można opuścić miejsce pracy z powodu upału?

Co mówią brytyjskie przepisy dotyczące pracy w upale? Czy można opuścić miejsce pracy, gdy jest zbyt gorąco?

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie