Szkoła powinna otwierać drzwi do kariery. Tymczasem w Wielkiej Brytanii słychać głosy, że dla części młodych ludzi edukacja przypomina raczej taśmę produkcyjną prowadzącą prosto do bezrobocia. I nie są to opinie anonimowych komentatorów z internetu, ale człowieka, który doradzał Tony’emu Blairowi i Keirowi Starmerowi.
Peter Hyman cytowany przez Guardiana bije na alarm. Według niego brytyjski system edukacji kompletnie nie nadąża za rzeczywistością rynku pracy, a młodzi ludzie zostali wrzuceni w spiralę samotności i cyfrowego uzależnienia. Prawie milion młodych Brytyjczyków znajduje się w grupie NEET – nie pracuje, nie studiuje i nie uczy się zawodu.
Szkoła to fabryka egzaminów. Życie? Tego nikt nie uczy
Brytyjskie szkoły od lat są krytykowane za obsesję na punkcie wyników testów i egzaminów. Hyman uważa, że problem zaszedł znacznie dalej. Jego zdaniem młodzież opuszcza szkołę bez podstawowych kompetencji potrzebnych do odnalezienia się w dorosłości.
– Szkoły stały się drogą prowadzącą prosto do bezrobocia – ostrzega były doradca Partii Pracy.
W grupie wiekowej 16–24 lata bezrobocie w Wielkiej Brytanii przekroczyło 15 proc. Młodzi mocno odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego. Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna przypomina casting do filmu – wymagania ogromne, doświadczenia brak, a konkurencja tłoczy się jak w kolejce po nowego iPhone’a.
Pokolenie uzależnione od smartfonów
Raport „Inside the Mind of a Young Neet”, współtworzony przez Hymana i Shuaba Gamote, pokazuje obraz młodego pokolenia po pandemii jeszcze mocniej zamkniętego w internecie. W tym kontekście pojawia się najbardziej kontrowersyjny postulat – zakaz korzystania z social mediów dla osób poniżej 16. roku życia.
– Z rozmów z młodymi ludźmi jasno wynika, że rząd powinien zakazać mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia – podkreśla Hyman.
Według autorów raportu platformy społecznościowe uzależniają, pogłębiają kryzys psychiczny, wystawiają ich na hejt i zmuszają do życia pod presją algorytmów, które wiedzą o użytkowniku więcej niż matka.

Alan Milburn, minister za rządów Blaira, ostrzega wręcz przed „problemem pokoleniowym” większym niż skutki kryzysu finansowego z 2008 roku.
Zakazać TikToka czy naprawić świat?
Parlament na razie odrzucił propozycję pełnego zakazu dla osób poniżej 16. roku życia. W Izbie Gmin przeciw zagłosowało 307 parlamentarzystów. To jednak nie zakończyło debaty. Rząd Partii Pracy analizuje łagodniejsze rozwiązania, które miałyby ograniczyć najbardziej uzależniające funkcje platform społecznościowych. Chodzi m.in. o:
- nieskończone przewijanie treści,
- automatyczne odtwarzanie filmów,
- agresywne algorytmy rekomendacji.
Sam zakaz niczego nie załatwi. Młodzi ludzie błyskawicznie uczą się omijać ograniczenia – wystarczy kilka kliknięć, zmiana wieku w profilu albo aplikacja ukrywająca lokalizację.
Hyman przekonuje, że państwo musi zaoferować coś w zamian. Więcej klubów czy zajęć sportowych, aby młodzież mogła spotykać się poza ekranem. Trudno wymagać od nastolatka, by odłożył smartfona, jeśli jedyną alternatywą jest siedzenie w czterech ścianach i patrzenie na deszcz.
