„Tego nie dałoby się zmyślić – szczęka mi opadła” – miał stwierdzić starszy oficer, kontrolujący sposób opisywania przestępstw popełnianych w Norfolk.
Starszy Komisarz Stephen Bennet stwierdził, że niektóre przestępstwa sklasyfikowane jako „brutalne” wymykają się ogólnie przyjętej definicji tego określenia, a wręcz zasługują na opisanie innym przymiotnikiem – „niewiarygodne”.
Podejrzenia, że funkcjonariusze w Norfolk nieco inaczej rozumieją pojęcie „brutalnego przestępstwa” pojawiły się po tym, jak w krótkim okresie czasu wykazali oni ponad 14-procentowy wzrost w tej właśnie kategorii czynów zabronionych.
Przeglądając rekordy rzekomych „aktów zbrodni”, Bennet dowiedział się, że na takie miano zasłużył na przykład zamach na zdrowie i życie pewnego mężczyzny, w którym narzędziem zbrodni użytym przez sprawczynię był herbatnik. Ofiara poniosła w związku z tym „poważny uszczerbek na zdrowiu” (Actual Bodily Harm – ABH). W raporcie nie sprecyzowano jednak, czy wpływ na skalę obrażeń miała obecność zakalca, czy raczej stopień czerstwości słodkiego pieczywa.
Innymi sprawcami ABH, których dane trafiły do policyjnych statystyk byli, między innymi, chłopiec bijący rodzeństwo otrzymanymi w prezencie rękawicami bokserskimi oraz inne dziecko biczujące rówieśników znalezioną na podwórku pokrzywą.
„Sprawcą napaści” w Norfok może stać się domorosły entuzjasta akrobacji na deskorolce – tak właśnie określono chłopca, który niechcący wjechał w kolegę, lub matka karcąca dziecko za kradzież czekoladowego batonika.
Policja w Norfolk nieco rozszerzyła również definicję „nękania” pod którą klasyfikowała głównie złośliwe wiadomości sms, dzięki czemu liczba tego typu przestępstw wzrosła w kwietniu do 183.
Rzecznik miejscowej policji twierdzi, że użycie takiej, a nie innej nomenklatury było w pełni uzasadnione: „Krajowe standardy raportowania nakazują funkcjonariuszom klasyfikowanie wymienionych czynów jako przestępstwa. Inną kwestią jest natomiast konieczność wszczęcia w poszczególnych przypadkach śledztwa czy postępowania sądowego – wszystko zależy od okoliczności, w jakich do incydentów doszło” – tłumaczy rzecznik.
