Fot. Getty
W pełni otwarte puby, restauracje i kawiarnie, a także kina, muzea, teatry i sale koncertowe, przyciągnęły w weekend tłumy ludzi spragnionych powrotu do normalności. Eksperci szacują, że od piątku do niedzieli mieszkańcy UK wydali na rozrywkę nawet £1,2 mld!
Na ten weekend branża turystyczno – rozrywkowa w UK czekała aż pięć miesięcy. Podobnie zresztą, jak spragnieni powrotu do normalności mieszkańcy UK, którzy od piątku do niedzieli po prostu wylegli na ulice angielskich miast i miasteczek. Eksperci szacują, że w piątek i dwa dni weekendu z jakiejś formy rozrywki – wizyty w kinie, teatrze czy też ze spotkania w pubie lub restauracji – skorzystało 46,6 mln ludzi, którzy na jedzenie, picie, oglądnięcie seansu filmowego lub wzięcie udziału w spektaklu wydali nawet £1,2 mld! Najwięcej ludzi, bo aż 18,3 mln, wyszło z domów w sobotę wieczorem, a zyski, jakie odnotowała tej nocy branża hospitality, szacuje się na £426 mln. To aż o 41 proc. więcej, niż w tym samym czasie w 2019 r.
Biznes ma nadzieję na odbicie się po pandemii
Ostatni weekend daje nadzieję firmom z branży turystyczno – rozrywkowej na odrobienie choć części strat, które odnotowały one na skutek pandemii. Zwłaszcza w trakcie ostatnich pięciu miesięcy, gdy na Wyspach szalał tzw. brytyjski wariant koronawirusa – znacznie bardziej zaraźliwy i wymagający przez to wprowadzenia przez rząd dłuższych obostrzeń. Najnowsze prognozy pokazują, że sektor hospitality powinien zdecydowanie odbić się jeszcze w tym roku – osiągając przychody rzędu £80,6 mld funtów do końca tego roku, czyli o 63 proc. więcej niż w 2020 r. Jeśli chodzi o rok 2022, to lokale turystyczne i rozrywkowe powinny osiągnąć przychody rzędu £120,6 mld funtów, a zatem o ok. 50 procent lub wyższe niż szacowane przychody w 2021 r. – To kolejny ważny krok na drodze do wolności i odbudowy naszego sektora. Wiemy, że Brytyjczycy nie mogą się doczekać powrotu do swojego ulubionego pubu. Jednak otwarcie lokali nie wystarczy, aby zapewnić pubom przetrwanie, o ile utrzymane zostaną wewnętrzne ograniczenia. Potrzebujemy możliwości ich pełnego otwarcia, bez żadnych ograniczeń, od 21 czerwca, by przetrwać i móc handlować – zaznaczyła z pewną obawą Emma McClarkin, dyrektoir British Beer and Pub Association.
