Trzech członków personelu pokładowego British Airways miało nieoczekiwany finał rejsu do Los Angeles. Podróż skończyła się wizytą w szpitalu. Powód? Żelki podarowane przez pasażera, które – jak się okazało – zawierały aż 300 mg THC, czyli składnika konopi znanego ze swoich właściwości psychoaktywnych.
Sytuacja, opisana przez Simpleflying.com, błyskawicznie przerodziła się z niewinnego gestu w poważny incydent operacyjny. I choć wszystko wydarzyło się już po wylądowaniu, sprawa uruchomiła lawinę pytań o bezpieczeństwo, procedury i odpowiedzialność w lotnictwie.
Niewinna przekąska okazała się bombą z THC
Pasażerowie czasami wręczają słodycze personelowi pokładowemu jako podziękowanie za obsługę. Problem pojawia się wtedy, gdy produkt zawiera substancje psychoaktywne. W opisanym przypadku chodziło o żelki zawierające aż 300 mg THC – dawkę wielokrotnie wyższą niż ta spotykana w standardowych produktach rekreacyjnych.
Efekt? Silne zawroty głowy, dezorientacja i wrażenia określane jako „bycie poza ciałem”. Takie objawy są typowe dla przedawkowania THC szczególnie u osób, które nie mają doświadczenia z tą substancją. Na szczęście nikomu z pracowników British Airways nie stało się nic złego.
Zero tolerancji dla narkotyków w samolotach
Branża lotnicza od lat działa według zasady zerowej tolerancji wobec narkotyków. Personel pokładowy i piloci podlegają losowym testom. Produkty zawierające THC, również w formie medycznej, są wykluczone z użycia przez aktywnych członków załogi.
Dla przewoźników takich jak British Airways, obsługujących wiele rotacji dziennie, każdy incydent zdrowotny oznacza konieczność błyskawicznej reorganizacji grafików. W tym przypadku potrzebne było wysłanie zastępczej załogi, by utrzymać ciągłość zaplanowanych rejsów powrotnych. To pokazuje skalę logistycznego zaplecza – linie muszą być gotowe na nieprzewidziane sytuacje 24 godziny na dobę.

Z perspektywy pasażera historia brzmi niemal jak scenariusz do filmu. Z perspektywy branży to poważny sygnał ostrzegawczy. Każdego dnia tysiące członków personelu pokładowego dbają o komfort i bezpieczeństwo podróżnych, wykonując setki operacji lotniczych na całym świecie. System działa sprawnie właśnie dlatego, że opiera się na rygorystycznych zasadach. W lotnictwie nie ma miejsca na przypadek.
Linie lotnicze szukają pasażera od „doładowanych” słodyczy
Z dostępnych informacji wynika, że linia lotnicza nie zastosowała wobec stewardes sankcji dyscyplinarnych, ponieważ nie miały one świadomości, że spożyty produkt zawierał substancję niedozwoloną dla obsługi lotu.
Postępowanie wyjaśniające skupia się obecnie na ustaleniu, skąd pochodziły słodycze i kto poczęstował nimi załogę. Tożsamość pasażera nie została dotąd oficjalnie ujawniona, a British Airways ograniczył się do potwierdzenia, że prowadzą wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie.

