Sekretarz biznesu w gabinecie cieni zdecydował, że nie będzie startował w wyścigu do fotela prezesa Partii Pracy. Jak stwierdził Umunna, powodem rezygnacji było „nadmierne zainteresowanie mediów jego życiem prywatnym”.
Uzasadnienie Umunny z pewnością jeszcze bardziej npędzi spekulacje na temat informacji, jakie na jego temat mają się ukazać w weekendowym wydaniu jednego z dzienników. Osoby z otoczenia sekretarza zaprzeczają jednak, aby rezygnacja wiązała się z nadchodzącą publikacją.
Umunna był wymieniany w gronie faworytów do objęcia schedy po Edzie Milibandzie. Jego współpracownicy nie mieli wątpliwości, że z łatwością uzyska 35 wymaganych nominacji od obecnie urzędujących parlamentarzystów. Jednak, jak sam stwierdził, „nie jest na taki krok gotowy” dodając, że nadal zamierza pełnić swoją funkcję w gabinecie cieni.
Parlamentarzyści, którzy już swoje poparcie Umunnie zagwarantowali, nie kryją rozczarowania. Ich rezygnacja Umunny sprawi, że kryzys, w jakim po przegranych wyborach znalazła się partia, będzie się nasilał.
„Przepraszam wszystkich, którzy wspierali moją kandydaturę, za rozczarowanie jakim była moja decyzja o wycofaniu się z wyborów. Wiem, że niektórzy będą zaskoczeni, ale już od jakiegoś czasu zastanawiałem się, czy nie jest dla mnie za wcześnie aby ubiegać się o to stanowisko i doszedłem do wniosku, że tak jest w istocie” – tłumaczył w swoim oświadczeniu Umunna. „Co jednak ważniejsze, miałem bardzo duże podejrzenia , że mój start może odbić się negatywnie na najbliższych mi osobach” – dodał.
