Minister spraw zagranicznych Dominic Raab sprzeciwia się pomysłowi złagodzenia lockdownu. Jego zdaniem złagodzenie obostrzeń wiąże się z dużym ryzykiem nagłego wzrostu liczby infekcji.
Pełniący obowiązku premiera w zastępstwie za dochodzącego do zdrowia Borisa Johnsona polityk jest zdania, że obecne ograniczenia wynikające ze wprowadzonego lockdownu powinny zostać utrzymane. Z pewnością inne zdanie na ten temat mają Brytyjczycy, którzy podczas słonecznego weekendu udowodnili, że mają już dość siedzenia w domu i masowo ruszyli na plaże, do parków i innych miejsc, gdzie można korzystać z ładnej pogody.
Nie tylko im nie w smak jest lockdown – na rządzie coraz większą presję wywiera prawe skrzydło Partii Konserwatywnej. Politycy tego stronnictwa obawiają się o szkody, jakie środki dystansujące społeczeństwo wyrządzają gospodarce.
"Musimy upewnić się, że kolejne kroki, które podejmiemy są odpowiednie. Dlatego postępujemy bardzo ostrożnie i trzymamy się opinii naukowych dotyczących zachowania środków bezpieczeństwa. Jednocześnie upewniamy się, że jesteśmy odpowiednio przygotowani do następnego etapu" – komentował minister Raab dla Sky News. Nie ukrywa on, że Wielka Brytania wciąż znajduje się w sytuacji, gdzie może dojść do nagłego wzrostu zachorowań.
Dodajmy, że p.o. szefa rządu odrzucił wezwanie nowego przywódcy Partii Pracy Keira Starmera dotyczącą opracowania "strategii wyjścia".
Poparciem dla słów Dominika Raaba mogą być analizy profesora Neila Fergusona. Epidemiolog z Imperial College ostrzega, że liczba zgonów z powodu koronawirusa może osiągnąć w Wielkiej Brytanii 100 000 osób, jeśli ogólnokrajowa blokada zostanie zniesiona zbyt wcześnie. Według uczonego niemożliwe jest odesłanie młodych i zdrowych z powrotem do pracy przy jednoczesnym utrzymaniu bezbronnych w zamknięciu bez znacznego wzrostu liczby zgonów.
Ferguson powołuje się na dane amerykańskich naukowców z uniwersytetu w Waszyngtonie w Seattle, które przewidują, że liczba brytyjskich przypadków zakażeń koronawirusem może potroić się do początku sierpnia. Jego zdaniem aż do opracowanie bezpiecznej i skutecznej szczepionki konieczna będzie izolacja i lockdown, choć niekoniecznie w pełnym zakresie. Jego zdaniem rozwiązanie polegające na całkowitym złagodzeniu obostrzeń przy jednoczesnym zachowaniu środków ostrożności jest w zasadzie nierealne ponieważ wymagałoby olbrzymich nakładów na skuteczną ochronę
