Ze względu na strajki na lotnisku Schiphol podróżni mogą spodziewać się długich kolejek. Pracownicy ochrony walczą o poprawę warunków pracy po reorganizacji działu ochrony.
We wtorek i środę podróżni w Holandii będą stać w dłuższych niż zwykle kolejkach do kontroli bezpieczeństwa, ze względu na przeprowadzane strajki na lotnisku Schiphol. Władze portu lotniczego wydały już w tej sprawie ostrzeżenie dla pasażerów.
Strajki na lotnisku Schiphol – ile ich będzie?
We wtorek pracownicy ochrony na holenderskim lotnisku zapowiedzieli trzy 15-minutowe strajki o godzinie 10.00, 14.00 i 19.00. Natomiast w środę będzie ich pięć – o tych samych godzinach, co dzisiaj, a także o godzinie 12.00 i 16.00. Protesty odbędą się w strefach odprawy podróżnych, wejściach dla personelu, w strefie obsługi bagażu i przed lotniskiem.
Na stronie internetowej Schiphol opublikowano informację o treści: „W wyniku strajku pracowników ochrony, podróżni na lotnisku Schiphol mogą spodziewać się dłuższego niż zwykle czasu oczekiwania na kontrolę bezpieczeństwa. Może to wpłynąć na przepływ podróżnych. Dokładamy wszelkich starań, wspólnie ze stronami zaangażowanymi w strajk, aby zminimalizować wszelkie utrudnienia”.

Pracownicy ochrony nie oczekują wiele
Akcję protestacyjną zorganizowały związki zawodowe CNV i FNV. Twierdzą one, że pracownicy ochrony „nie oczekują wiele”. Chcą między innymi „normalnych przerw”, lepszych grafików i wystarczającego czasu na regenerację.
Negocjator CNV, André Quint powiedział RTL Nieuws, że ze względu na strajk „pasażerowie będą musieli dłużej czekać na kontrolę bezpieczeństwa”. Według niego pracownicy ochrony znajdują się pod ogromną presją od czasu reorganizacji, co z kolei powoduje rosnącą absencję.
– Codziennie odczuwają konsekwencje decyzji podjętych na lotnisku. Daliśmy Schiphol wystarczająco dużo czasu na znalezienie konkretnych rozwiązań. Niewystarczające rozwiązania się zmaterializowały. Dlatego teraz zwiększamy presję – dodał Quint.
Podkreślił także, że nikt nie strajkuje dla przyjemności.
– Ale jeśli rozmowy nie doprowadzą do konkretnych usprawnień, musimy zrobić kolejny krok. Poprzez przerwy w pracy chcemy wysłać jasny sygnał – oświadczył.
