Minister odpowiedzialny za stworzenie „northern powerhouse” przyznał, że nie do końca wie, jaki rejon geograficzny północna strefa ekonomiczna będzie obejmować.
„Northern powerhouse” to projekt, którego celem jest zjednoczenie w jeden organizm gospodarczy miast znajdujących się na północy Anglii, co pozwoli zniwelować różnice ekonomiczne pomiędzy biedniejszą północą, a bogatszym południem Wysp.
O szczegółach tego, na jakich zasadach współpraca pomiędzy poszczególnymi miastami northern powerhouse będzie przebiegała miał opowiedzieć minister odpowiedzialny za jej tworzenie – James Wharton. Nominacja podsekretarza ds. lokalnych społeczności na to stanowisko mogła wydawać się dobrym wyborem – Wharton zapewne świetnie orientuje się w specyfice problemów, z jakimi borykają się samorządy. Niestety,orientacji geograficznej najwyraźniej mu brakuje, bo tego gdzie znajdują się podlegające mu jednostki, minister już nie wie. Na prośbę o podanie dokładnej geograficznej lokalizacji obszaru północnego, Wharton odpowiedział: „To, jak daleko sięga północ w kontekście północnej strefy ekonomicznej nie zostało zdefiniowane przez rząd” – stwierdził Wharton.
Utworzenie „północnej strefy ekonomicznej” ma pochłonąć 13 miliardów funtów. Wiadomo już, że jedną z inwestycji w ramach projektu będzie usprawnienie sieci połączeń kolejowych – na ten cel zostaną przeznaczone 3 miliardy funtów. Ministerstwo ds. Lokalnych Społeczności zapewnia jednak, że miasta należące do strefy otrzymają również dotacje na wdrożenie innowacji technologicznych, organizację przedsięwzięć kulturalnych czy promocję regionu. Ponadto, decyzja o tym, jak spożytkować rządowe fundusze, będzie leżała w gestii samych samorządów, a nie Westminsteru.
