Gdy coś wygląda zbyt dobrze cenowo, by było prawdziwe, często prawdziwe nie jest. Dotyczy to np. ładowarek do telefonów, które można kupić za równowartość kilku złotych na popularnych platformach sprzedażowych. Za atrakcyjną ceną nierzadko kryją się poważne wady konstrukcyjne, a czasem ładowarki są wręcz niebezpieczne dla zdrowia i życia.
Ponure wnioski płyną ze śledztwa brytyjskiej organizacji konsumenckiej Which?, która postanowiła sprawdzić, czy ładowarki sprzedawane przez internet spełniają podstawowe normy bezpieczeństwa.
Wyniki testów nie pozostawiają złudzeń
Eksperci kupili 15 ładowarek USB dostępnych na siedmiu popularnych platformach handlowych, a następnie poddali je szczegółowym badaniom laboratoryjnym. Efekty kontroli trudno nazwać uspokajającymi. Spośród testowanych urządzeń aż 9 stwarzało ryzyko porażenia prądem, a korzystanie z 8 ładowarek mogło skończyć się pożarem lub eksplozją.
Tak samo powerbanki są coraz większym problemem w samolotach. Powerbank można zabrać do samolotu, ale ze względu na ryzyko samozapłonu nie wolno ich pakować do walizki nadawanej do luku bagażowego, tylko należy przewozić w bagażu podręcznym.
Fałszywe Apple z plasteliną w środku
To nie pierwszy raz, gdy Which? ostrzega przed podobnym zagrożeniem. Organizacja zwracała uwagę na problem już siedem lat temu. Mimo kolejnych alarmów i zmian na rynku internetowym niebezpieczne produkty nadal bez większych przeszkód trafiają do sprzedaży.
Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć badaczy była ładowarka oznaczona logo Apple, sprzedawana za 11,99 funta. Testy wykazały, że nie miała on nic wspólnego z oryginalnym produktem amerykańskiego producenta. Po rozebraniu obudowy znaleziono wewnątrz… plastelinę modelarską. Użyto jej w celu zwiększenia wagi, aby ładowarka sprawiała wrażenie solidnej. Podobny zabieg zastosowano w ładowarce Dual Port 35W oferowanej przez platformę Debenhams za 9,99 funta.
Skąd bierze się zagrożenie?
Badacze wykryli m.in. zbyt małe odstępy między elementami obwodów elektrycznych, niewystarczającą izolację oraz nieprawidłowo wykonane komponenty. Takie wady mogą doprowadzić do tzw. przeskoku elektrycznego. W najlepszym przypadku kończy się to uszkodzeniem sprzętu, a w najgorszym – przegrzaniem, pożarem, wybuchem lub porażeniem prądem.
Miliony Brytyjczyków mogą odzyskać pieniądze za smartfony.
Które ładowarki wypadły najgorzej?
Raport wskazuje kilka urządzeń, które szczególnie zaniepokoiły ekspertów. Wśród nich znalazły się:
- bezmarkowe ładowarki kupione na eBay za 2,10 i 2,80 funta,
- ładowarka USB-C dostępna w Amazon Haul za 6,99 funta,
- model „2-1 Super Fast Charger” oferowany przez B&Q Marketplace za 10,99 funta,
- dwie ładowarki sprzedawane przez AliExpress za 1,30 oraz 5,69 funta.

Śledztwo ujawniło, że niektóre ładowarki zakupione na Amazonie, eBay, Temu i Shein pomyślnie przeszły testy bezpieczeństwa elektrycznego, mimo że nie powinny być legalnie sprzedawane na brytyjskim rynku z powodu braku wymaganych oznaczeń, instrukcji obsługi oraz danych identyfikujących importerów.
Ponad 150 tys. podpisów
Which? przekazał do brytyjskiego Ministerstwa Biznesu i Handlu petycję podpisaną przez ponad 150 tys. osób. Domaga się zwiększenia odpowiedzialności internetowych platform handlowych za produkty oferowane przez zewnętrznych sprzedawców.
Zdaniem ekspertów serwisy nie powinny ograniczać się do pośredniczenia w sprzedaży, ale także odpowiadać za bezpieczeństwo towarów trafiających do klientów.
– Źle zaprojektowane urządzenia elektryczne mogą mieć konsekwencje zmieniające życie, a nawet konsekwencje śmiertelne – podkreśliła Sue Davies, szefowa polityki ochrony konsumentów w Which?.
