Fot. Getty
Dziś nad ranem czasu GMT książę Harry dołączył na Vancouver Island do Meghan Markle i 8-miesięcznego synka Archiego. Tym samym ukochany wnuk Elżbiety II na stałe opuścił Wielką Brytanię.
Po wczorajszym spotkaniu z premierem Borisem Johnsonem i przywódcami państw afrykańskich na szczycie inwestycyjnym UK – Africa Investment Summit 2020 zorganizowanym w Londynie, książę Harry pośpieszył na lotnisko Heathrow, skąd samolotem linii Britiish Airways udał się do Vancouver. Następnie, po 10 godzinach lotu, przesiadł się na lotnisku Vancouver International do małego samolotu linii WestJet, którym poleciał do portu lotniczego Victoria Airport, usytuowanego na wyspie Vancouver Island. Ok. godz. 22:00 czasu lokalnego (ok. godz. 6:00 czasu GMT) ukochany wnuk królowej Elżbiety II pojawił się w wartej £10 mln willi, gdzie oczekiwała go już Meghan Markle z 8-miesięcznym synkiem Archiem. Wczorajsza podróż Harry'ego do Kanady, w trakcie trwania przyjęcia w Pałacu Buckingham dla przywódców państw Afryki, po raz pierwszy osobiście organizowanego przez brata, księcia Williama, najlepiej stanowi o ostatecznej rozłące Harry'ego z brytyjską rodziną królewską.
Prince Harry has arrived in Canada to join Meghan and son Archie, after agreeing a deal to step back as senior royals.
The Duke of Sussex had earlier attended the UK-Africa investment summit in London, where he met with the prime minister.
Read more: https://t.co/hsHnXyv4eS pic.twitter.com/vxYA5LXm29
— Sky News (@SkyNews) 21 stycznia 2020
Tymczasem fotoreporterzy przyłapali wczoraj rano Meghan Markle, jak przechadza się z Archiem i dwoma ukochanymi psami w parku Horth Hill Park, rozciągającym się zaledwie kilka kilometrów od willi Sussexów na Vancouver Island. Na nagraniach i zdjęciach ze spaceru, które wyglądają na oczywistą ustawkę, na twarzy Meghan maluje się uśmiech, a księżna zdaje się promieniować szczęściem, mimo ewidentnych problemów z utrzymaniem synka w nosidełku. Krok w krok za amerykańską aktorką podążą dwóch ochroniarzy, którzy pilnują w lesie jej bezpieczeństwa.
Ani książę Harry, przyłapany przez fotoreporterów na lotniskach w Kanadzie, ani też Meghan przechadzająca się z psami i synkiem w Horth Hill Park, nie wyglądają na ludzi, którzy specjalnie przeżywają rozłąkę z monarchią, zwaną popularnie Megxitem. Czy to rzeczywiście koniec obecności Sussexów na Wyspach?
