Rekordowo gorące lato w Wielkiej Brytanii odbiło się na pacjentach szpitali, ostrzega Królewskie Kolegium Pielęgniarek (RCN). Jak wynika z przeprowadzonej dla organizacji ankiety, na oddziałach panowały warunki, które personel opisuje jako niebezpieczne dla zdrowia chorych. Sami chorzy również przytaczają wstrząsające historie ze swoich pobytów latem w szpitalu.
W badaniu wzięło udział 2471 pielęgniarek i pielęgniarzy, którzy pracowali podczas letnich fal upałów. Ich relacje układają się w obraz oddziałów bez podstawowej klimatyzacji i wentylacji. Jedna z pielęgniarek z Yorkshire powiedziała, że na oddziale dziecięcym temperatura sięgnęła 44°C. Inna, z Anglii Wschodniej, opisała pacjentów z niewydolnością serca siedzących w upale powyżej 30°C na nowym oddziale z zablokowanymi oknami.
Upał utrudnia leczenie i przyczynia się do śmierci
Jak podało radio LBC, ankietowani wskazują, że najgorzej upał znosili chorzy z niewydolnością serca i schorzeniami układu oddechowego. Wielu pacjentów, zwłaszcza starszych, mdlało lub było odwodnionych. Pielęgniarka z Walii opisała dwoje wyniszczonych chorych, których śmierć jej zdaniem bezpośrednio przyspieszył upał, choć zaznaczyła, że nie był on jedyną przyczyną. Pielęgniarka z londyńskiego szpitala zauważyła nasilenie problemów z oddychaniem u noworodków.
Najbardziej wstrząsającą relację przekazała pielęgniarka opieki paliatywnej z południowo-zachodniej Anglii. Według niej u pacjenta z przewlekłymi owrzodzeniami rany zaczęły ropieć w takim stopniu, że zwabiły muchy i pojawiły się w nich larwy. Inna osoba opisała pacjentów onkologicznych, którzy podczas chemioterapii byli zlani potem, bo w oddziale nie działała klimatyzacja.
Personel zwracał też uwagę, że upał pogarszał stan psychiczny pacjentów, co prowadziło do większej liczby ataków na pracowników.
Pacjenci opisują koszmar gorących szpitali
Na upał nie do wytrzymania skarżą się także pacjenci.
Pani Ewa, która miała operację w Ealing Hospital opowiedziała nam, że na sali pooperacyjnej temperatura sięgała 30°C. Upał był nie do zniesienia, a zimna woda, którą mąż jej przynosił natychmiast stawała się gorąca. Uratował ją wentylator przyniesiony z domu. Jak mówi kobieta:
Leżąc na łóżku człowiek pocił się strasznie, aż robiły się odparzenia w miejscach gdzie skóra dotykała do skóry. Co chwila musiałam przecierać całe ciało chusteczkami, ale niewiele to pomagało. Noce nie przynosiły ulgi, bo też było gorąco.
Podobnie dramatyczną relację przekazała p. Olga, która opiekowała się mamą przebywającą w szpitalu. Kobieta podczas odwiedzin u matki, sama zemdlała, bo w pokoju było tak duszno i gorąco. Do tego stan matki znacząco się pogorszył z powodu upałów i kobieta miała problemy z nerkami. Lekarze otwarcie je łączyli ze zbyt wysoką temperaturą na oddziałach. Zdaniem p. Olgi starsi pacjenci, w tym jej matka odwadniali się w czasie upałów, co pogarszało ich stan zdrowia. W najgorszej sytuacji byli pacjenci leżący, których nikt nie odwiedzał.
Porody i opieka nad noworodkiem w upale jest wyzwaniem
Również kobiety, które rodziły w czasie upałów podkreślają strasznie trudnie warunki panujące zarówno na salach porodowych jak i szpitalnych. Przede wszystkim brak dostępnych wentylatorów oraz nieznośne gorąco. Jedna z pacjentek nie była w stanie przytulać noworodka, bo był zbyt nagrzany i nie chciała go dodatkowo ocieplać.
Pani Katarzyna, która rodziła dziecko w czerwcu usłyszała od personelu, aby czekać jak najdłużej w domu, bo „w szpitalu upał jest nie do zniesienia”.
Upał uniemożliwia funkcjonowanie szpitali
Według danych uzyskanych na podstawie wniosków o dostęp do informacji publicznej, jeszcze wcześniej, w maju i czerwcu, z powodu upałów odwołano w szpitalach NHS ponad tysiąc operacji. W tym roku temperatura po raz pierwszy sięgnęła 35°C w maju, czerwcu, lipcu i sierpniu.
Aż 74% ankietowanych ma niewielkie lub żadne zaufanie do tego, że rząd robi dość, by ograniczyć skutki zmian klimatu dla NHS i opieki społecznej.
Szefowa RCN prof. Nicola Ranger uważa, że wyniki ankiety pokazują zaniedbania w inwestycjach w placówki. Jej zdaniem wiele budynków nie ma nawet najprostszych rozwiązań chłodzących. Ostrzega, że ekstremalne upały będą wracać, i apeluje o przyspieszenie inwestycji w szpitale, domy opieki i inne placówki. Do następnego lata każde miejsce opieki powinno mieć skuteczne chłodzenie, w przeciwnym razie pacjenci znów będą narażeni na poważne szkody. „To lato było ostrzeżeniem” – mówi Ranger.
Analiza danych z 33 trustów NHS wykazała, że średnia temperatura na oddziałach w lipcu wynosiła 31,9°C, a w jednym ze szpitali odnotowano 41,8°C. NHS England wskazuje 28°C jako poziom, którego szpitale powinny starać się nie przekraczać ze względów bezpieczeństwa
