Mężczyzna podejrzany o popchnięcie w 2017 roku przypadkowej kobiety prosto pod autobus w Londynie na Putney Bridge, został znaleziony martwy w swoim domu.
Mężczyzna podejrzany o to, że jest popychaczem z mostu Putney (znany jako Putney Pusher), został znaleziony martwy w swoim domu w londyńskiej dzielnicy Chiswick. 44-latek miał zostać wcześniej zwolniony za kaucją w czasie dochodzenia.
Putney Pusher nie żyje?
Policja w trakcie prowadzenia śledztwa nie mogła ujawnić tożsamości mężczyzny. Teraz jednak, po jego śmierci, podano do wiadomości publicznej, że podejrzanym był Nicholas Brandram. Mężczyzna, który był spokrewniony z europejskimi rodami królewskimi, to bezpośredni potomek królowej Wiktorii. Jego pradziadkiem był król Grecji Konstantyn I, babką – księżniczka Grecji Katarzyna. A ojcem chrzestnym jego ojca był zmarły książę Edynburga, Filip.
Przed zawieszeniem w obowiązkach służbowych po aresztowaniu Nicholas Brandram pracował w dziale bankowości prywatnej banku HSBC. Wcześniej natomiast mężczyzna służył jako kapitan armii brytyjskiej i brał udział w misjach w Iraku, Bośni i Afganistanie.
Jednak w maju 2017 roku miał on zepchnąć przypadkową kobietę pod nadjeżdżający autobus na moście Putney. Tylko dzięki temu, że kierowcy autobusu udało się wykonać gwałtowny manewr, 33-latka nie została potrącona. Szokujące nagranie z monitoringu zapoczątkowało jednak paroletnie poszukiwania sprawcy.
Mimo szeroko zakrojonych apeli o pomoc w ustaleniu sprawcy, policja musiała zamknąć dochodzenie. W międzyczasie dokonała dwóch aresztowań i przeprowadziła przesłuchania 50 podejrzanych.
Kierowcę autobusu, Olivera Salbrisa, okrzyknięto bohaterem za błyskawiczną reakcję, dzięki której uniknął potrącenia kobiety. W 2017 roku kierowca autobusu powiedział „Sunday Timesowi”, że myślał, iż w nią uderzy:
– Gdybym nie wykonał gwałtownego ruchu kierownicą, zmiażdżyłbym jej głowę. To był odruch. Skutki byłyby tragiczne – zarówno dla niej, jak i dla mnie – stwierdził.
Aresztowanie milionera
44-letniego milionera Nicholasa Brandrama aresztowano w czerwcu tego roku pod zarzutem usiłowania spowodowania poważnego uszczerbku na zdrowiu. Gdy natomiast przebywał w areszcie w związku ze zdarzeniem na moście Putney, postawiono mu także zarzut posiadania narkotyków. W zeszłym tygodniu londyńska policja potwierdziła, że zwolniono go do czasu zakończenia dochodzenia.
Jednak we wtorek wieczorem bankiera znaleziono martwego w domu. Policja przekazała, że jego śmierć traktuje jako „niespodziewaną”, lecz nie uważa jej za podejrzaną.
Rzecznik służb poinformował, że funkcjonariusze udali się wraz z ratownikami medycznymi do domu w Chiswick, tam natomiast „znaleziono mężczyznę, który nie reagował na bodźce”. Na miejscu stwierdzono zgon 44-latka.
