Wielka Brytania od lat zmaga się z narastającym problemem prywatnych mandatów parkingowych, a skala zjawiska może zaskakiwać nawet najbardziej doświadczonych obserwatorów rynku transportowego.
Codzienność kierowców coraz częściej oznacza nie tylko rosnące koszty paliwa czy utrzymania pojazdu. Dochodzi do tego również ryzyko otrzymania wysokiej opłaty za nieprawidłowe parkowanie i to często w sytuacjach budzących poważne wątpliwości. Jak wynika z informacji opisywanych przez The Sun, system prywatnych parkingów w Wielkiej Brytanii osiągnął poziom, który wywołuje głośną debatę.
Prawie 5 mln funtów każdego dnia
Od kwietnia do grudnia ubiegłego roku prywatne firmy wystawiły ponad 13 milionów wezwań do zapłaty. O niemal jedną piątą więcej w porównaniu z analogicznym okresem. Bardziej wymowna jest średnia dzienna: około 48 tys. mandatów. Przy przeciętnej opłacie karnej sięgającej 100 funtów obciążenie kierowców opiewa łącznie na blisko 5 milionów funtów dziennie. Dynamika wzrostu sugeruje, że nie mamy do czynienia z marginalnym problemem czy chwilową anomalią, lecz ze zjawiskiem systemowym.
DVSA ostrzega kierowców przed fałszywymi mandatami.
Nieczytelne znaki, błędy parkomatów
Źródłem największych emocji nie jest jednak sama liczba mandatów, lecz sposób ich nakładania i powtarzające się: nieczytelne oznakowanie na parkingach, nieintuicyjne systemy płatności czy błędy w parkomatach. W związku z tym wielu kierowców otrzymuje wezwania do zapłaty mimo przekonania, że dopełnili wszystkich formalności.
Dodatkowo krytykowane są praktyki windykacyjne stosowane przez część firm. Agresywny język w korespondencji oraz zagrożenie szybkim skierowaniem sprawy do sądu sprawiają, że użytkownicy parkingów czują się postawieni w trudnej sytuacji i to często bez możliwości skutecznego odwołania się.
Przed szpitalami i w centrum rotacja jest konieczna
Problemy nie są nowe – już kilka lat temu podjęto próbę uporządkowania rynku. W 2019 roku przyjęto ustawę, która miała wprowadzić jednolity kodeks praktyk dla operatorów prywatnych parkingów. Zakładano m.in. ograniczenie wysokości kar oraz uproszczenie procedur odwoławczych.
Jednak wdrożenie tych zmian zostało wstrzymane po sprzeciwie branży parkingowej. Kolejne lata upłynęły pod znakiem konsultacji i politycznych sporów. Dopiero niedawno pojawiły się zapowiedzi powrotu do prawa po nowemu.

Na razie kierowcy wciąż funkcjonują w starym systemie, którego istotnym elementem całej układanki jest przepływ danych i pieniędzy. Firmy parkingowe masowo wykupują informacje o właścicielach pojazdów z państwowej bazy i na tej podstawie realizują dochodzenie opłat.
Mandat czy pułapka? Różnica, którą musisz znać
Warto zrozumieć, jaka jest różnica między mandatem za parkowanie wystawianym przez council lub policję a żądaniem zapłaty od firmy prywatnej. Jeśli za wycieraczką znajduje się dokument typu Penalty Charge Notice, zwykle oznacza to karę urzędową. Natomiast prywatne firmy wystawiają własne wezwania do zapłaty często wizualnie przypominające mandaty, ale nimi niebędące.
Żeby uniknąć niepotrzebnej kary albo jej niesłusznego opłacenia, trzeba zawsze weryfikować oznakowanie parkingu i treść dokumentu. Prywatne firmy często liczą na to, że kierowcy zapłacą bez zastanowienia, mimo że opłata może być kwestionowana, jeśli np. znaki były niejasne, a sprzęt nie działał prawidłowo. Jeśli mandat wydaje się nieuzasadniony, najlepiej od razu złożyć odwołanie do zarządcy parkingu – duże firmy często cofają opłaty, gdy widzą, że sprawa jest dobrze udokumentowana. Dlatego trzeba gromadzić dowody: robić zdjęcia i przechowywać korespondencję oraz – jeśli to możliwe – zebrać zeznania świadków.
Dostałeś mandat za złe parkowanie? Możesz uniknąć kary w 60 sekund.
Dostałeś niesłuszny mandat za złe parkowanie? Eksperci doradzają, by go nie płacić.
Przedstawiciele branży przekonują, że obciążanie kierowców za uciążliwy postój jest niezbędne do utrzymania porządku i rotacji miejsc parkingowych, zwłaszcza w newralgicznych lokalizacjach, do których zaliczamy szpitale czy centra handlowe. Podkreślają również, że większość kierowców przestrzega zasad. Niemniej częste skargi wskazują, że równowaga między prawem a karaniem może być poważnie nadszarpnięta.

