Fot. Getty
Do niecodziennego zdarzenia doszło w czwartkowy wieczór w lokalu z kebabem „Rhondda Takeaway” w miasteczku Pentre, w południowej Walii. Jeden z klientów, poproszony o założenie maseczki, zaczął się awanturować i… wyjął „broń”.
Chwile grozy przeżyli pracownicy lokalu z kebabem „Rhondda Takeaway” w walijskim miasteczku Pentre, gdzie 57-letni mężczyzna postraszył ich „bronią” i zaczął wykrzykiwać teorie spiskowe. Do awantury doszło po tym, jak jeden z dostawców jedzenia na wynos poprosił klienta o dostosowanie się do obowiązujących reguł i założenie w lokalu maseczki. Klient jednak nie zamierzał tego zrobić, a swoją wolę chciał wyegzekwować groźbą. W tym celu wyjął spod kurtki pistolet (później okazało się, że jest to jedynie atrapa) i zaczął grozić kierowcy. Jednocześnie także mężczyzna zaczął wykrzykiwać, że „jest Jezusem” i że „Bill Gates chce wszystkich zaczipować”.
Lockdown w UK – ludzie nie wytrzymują presji
Jak widać po przykładzie w Walii, coraz więcej ludzi nie wytrzymuje ograniczeń wprowadzanych w związku z drugim lockdownem. – Nigdy wcześniej nie mieliśmy tutaj czegoś takiego. Ten cały biznes jest prowadzony przez rodzinę, wyjątkiem są kierowcy. Cała rodzina tu pracuje. – O takich sytuacjach słyszy się w wiadomościach, ale ty nigdy się nie spodziewasz się, że to się przytrafi właśnie tobie. Nie spodziewasz się czegoś takiego. Jesteśmy zdenerwowani, ale nie możemy pozwolić się zastraszyć. To jest nasze źródło utrzymania – powiedziała 62-letnia właścicielka lokalu.
