Brexit nie wszystkim pasuje. Kilka lat po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię wciąż odczuwalne są różnorakie skutki tej decyzji. Według najnowszego raportu Niezależnego Urzędu Monitorującego (IMA) wiele osób zmaga się z dyskryminacją i trudnościami w dostępie do podstawowych praw.
Niemal sześć lat po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, skutki brexitu wciąż odczuwa znaczna część mieszkających tam obywateli UE — w tym Polaków. Pokazuje to raport niezależnego brytyjskiego urzędu monitorującego prawa obywateli UE (IMA — Independent Monitoring Authority). Problemy z pracą, podróżowaniem i kontaktem z urzędami wciąż są codziennością dla wielu osób, mimo upływu lat od formalnego zakończenia procesu wyjścia.
Jedna na pięć osób zgłosiła problemy z realizacją uprawnień takich jak prawo do pracy, swobodnego podróżowania czy równego traktowania przez urzędy. Ponad jedna trzecia zadeklarowała, że doświadczyła nierównego traktowania ze strony organów publicznych.
Czym jest IMA i dlaczego ten raport ma znaczenie?
IMA to niezależny brytyjski organ powołany na mocy umowy o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE. Jego zadaniem jest pilnowanie, czy prawa obywateli UE i EOG są rzeczywiście respektowane przez brytyjskie instytucje publiczne. Ostatni raport powstał na podstawie badania przeprowadzonego wśród ponad 2200 obywateli UE i EOG mieszkających w Wielkiej Brytanii i Gibraltarze. To jedno z największych tego typu badań przeprowadzonych od czasu brexitu.
Ile osób zgłasza problemy z dostępem do swoich praw?
Jedna na pięć osób zgłosiła trudności w realizacji podstawowych uprawnień — prawa do pracy, swobodnego podróżowania czy równego traktowania przez urzędy. To o tyle istotne, że aż 97 proc. respondentów deklaruje, że zna swoje prawa — problem leży więc nie w niewiedzy, lecz w praktycznym egzekwowaniu tych praw w kontakcie z instytucjami.
Ilu Polaków i innych obywateli UE doświadczyło dyskryminacji?
Ponad jedna trzecia (35 proc.) respondentów zadeklarowała, że doświadczyła nierównego traktowania ze strony organów publicznych. Co istotne, badanie wykazało, że połowa osób zgłaszających dyskryminację pochodziła z mniejszości etnicznych. To sugeruje, że problem nakłada się na inne formy nierównego traktowania, nie występuje w oderwaniu od nich.
Jakie są największe problemy z podróżowaniem po brexicie?
Respondenci zgłaszali opóźnienia na granicach oraz trudności związane z nowymi systemami kontroli wjazdu, w tym pobieraniem odcisków palców (system EES, o którym pisaliśmy już wcześniej w kontekście ETA). Ponad połowa ankietowanych wskazała, że zapewnienie swobodnego podróżowania bez obaw i komplikacji to zmiana, na którą czekają najbardziej.
Jak brexit wpłynął na rynek pracy?
Jedna czwarta respondentów poskarżyła się na brak uznawania kwalifikacji zawodowych zdobytych w UE. Problem dotknął szczególnie zawodów regulowanych, wymagających formalnych uprawnień — takich jak architektura czy księgowość — gdzie proces potwierdzenia kwalifikacji bywa czasochłonny i skomplikowany.
Co więcej Brexit znacząco ograniczył możliwość przyjazdu do UK do pracy. Polacy, którzy chcieliby pracować teraz na Wyspach, muszą starać się o wizę. A te dostępne są w wybranych zawodach. Zaś sama procedura jest kosztowna i wymaga zdania egzaminu z języka angielskiego. Dla wielu Wielka Brytania stała się niedostępna jako miejsce wyjazdu zarobkowego.
Które instytucje budzą najmniej zaufania?
Skargi najczęściej dotyczyły kontaktu z lekarzami rodzinnymi, szpitalami, urzędami lokalnymi oraz Ministerstwem Spraw Wewnętrznych (Home Office). Zaufanie do organów publicznych w kwestii ochrony swoich praw zadeklarowało 61 proc. respondentów. To oznacza, że niemal 4 na 10 osób go nie ma. Największą nieufność wyrażały osoby powyżej 65. roku życia, co może być istotne dla starszych Polaków mieszkających w UK od wielu lat.

Czy problem dotyczy też dzieci?
To jeden z najpoważniejszych wniosków z raportu. Niemal 4 na 10 rodziców nie złożyło wniosku o status osoby osiedlonej (settled status) dla swoich dzieci. Zakładają oni błędnie, że dzieci automatycznie otrzymują brytyjskie obywatelstwo. To niebezpieczne założenie. Bez formalnego uregulowania statusu dziecko może w przyszłości napotkać realne bariery w dostępie do edukacji, pracy czy świadczeń socjalnych w UK. Rodzice Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii powinni zweryfikować, czy status ich dzieci jest formalnie uregulowany. Nawet jeśli dziecko urodziło się już na terenie UK.
Co odpowiada na to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych?
Home Office broni dotychczasowego działania systemu. Podkreśla, że program statusu obywateli UE (EU Settlement Scheme) zapewnił milionom imigrantów prawo pobytu i pracy na Wyspach. Według oficjalnych danych, do końca marca 2026 roku status w ramach tego programu posiadało łącznie 5,8 miliona osób. W tym 4,5 miliona ze statusem osiedlonym (settled status) i 1,3 miliona ze statusem tymczasowym (pre-settled status). 99 proc. z 8,9 miliona złożonych wniosków zostało już rozpatrzonych. Resort zaznacza też, że jedynie niewielka część respondentów zgłosiła swoje problemy bezpośrednio do Home Office, a próba badawcza raportu IMA była ograniczona.
Jeśli masz dzieci urodzone lub mieszkające w UK, a nie masz pewności, czy ich status imigracyjny jest formalnie uregulowany, warto to zweryfikować jak najszybciej. Błędne założenie o automatycznym obywatelstwie może w przyszłości skutkować realnymi problemami z dostępem do edukacji, pracy czy opieki zdrowotnej.
