Określenie "polskie obozy koncentracyjne" wywołuje wśród Polaków burzę za każdym razem, kiedy pada. Nasze oburzenie jest tak duże, że często do akcji wkracza polska służba dyplomatyczna, która domaga się wyjaśnienia i odwołania kłamliwych określeń.
Mimo tego, że autorzy i dziennikarze stosujący określenie "polskie obozy koncentracyjne" podkreślają, że używają go tylko i wyłącznie w kontekście ich położenia geograficznego, to nas to nie przekonuje.
Polskie studentki w Hiszpanii stanęły w obronie Polski i zostały wydalone z uniwersytetu
Polski portal "W polityce" przytacza argument braku konsekwencji wśród zachodnich autorów i dziennikarzy, którzy stosując określenie "polskie obozy" powinni w takim razie analogicznie stosować określenia czeskich i austriackich obozów koncentracyjnych.
"Jeżeli te tłumaczenia byłyby jednak prawdziwe, to obozy koncentracyjne Mauthausen i Gusen powinny być nazywane >austriackimi obozami koncentracyjnymi<, ponieważ leżą na terenie Austrii. Analogicznie obóz w Terezinie powinien być nazywany konsekwentnie >czeskim obozem koncentracyjnym<, gdyż znajduje się na terytorium Czech" – pisze portal.
Zamiast wymienionych wyżej określeń pojawiają się nieco enigmatyczne i niedoprecyzowane "nazistowskie obozy koncentracyjne" na terenie Austrii i Czech. Tylko w odniesieniu do Polski musi pojawić się precyzyjne położenie.
"Nie trzeba oczywiście wspominać, że Niemcy z tej historii jakoś dziwnie wyparowują" – podsumowuje portal "W polityce".
Obrazem tego, jak zróżnicowane jest podejście do tego tematu w Internecie, jest wyszukiwarka Google. Jeśli wpiszemy wyrażenie "Czech concentration camp" to do trzeciej strony wyszukiwania określenie to pojawi się 3 razy.
Jeśli wpisać wyrażenie "polish concentration camp", to określenie to pojawi się o wiele wiele częściej. Mimo tego, że wiele ze znalezionych stron to artykuły traktujące o tym, że jest to nieprawda, to samo stosowanie tego wyrażenia w Internecie działa na naszą niekorzyść, ponieważ im częściej w Internecie pada podana fraza, tym dłużej będzie ona "zapamiętana" przez wyszukiwarkę. Należy pamiętać, że algorytm wyszukiwarki nie "umie" zauważyć kontekstu wyszukiwanej frazy, co jest w tym momencie kluczowe.
„Imigranci chcą tu zostać po Brexicie”. I znaleźli na to sposób!
W zeszłym roku szerokim echem w polskich mediach odbiła się akcja "German Death Camps", która była zainicjowana przez Dawida Hallmana z Fundacji Tradycji Miast i Wsi. Była to odpowiedź na politykę niemieckiej telewizji ZDF, która często powtarza kłamstwa o obozach śmierci. Twórcy stacji przejechali niemalże całą Europę z bilbordem, który przedstawiał grafikę rampy w obozie Auschwitz – Birkenau i podpis "German Death Camps". Mimo wielu kłopotów i przeciwności, na jakie napotykali w poszczególnych krajach, to udało im się w końcu dotrzeć do Wielkiej Brytanii.
