Pracownicy lotniska Gatwick dokonali makabrycznego odkrycia. W podwoziu jednego z samolotów, który przyleciał do Londynu z Gambii, znaleźli ciało mężczyzny.
Desperacja próba dostania się do Wielkiej Brytanii
Niestety zdarzenie, jakie miało miejsce 7 grudnia na lotnisku Gatwick, jest tylko jedną z wielu tragedii pokazujących, jak ludzie z innych regionów świata desperacko próbują dostać się do „lepszego świata”. Pracownicy drugiego największego portu lotniczego w Wielkiej Brytanii poinformowali o znalezieniu ciała mężczyzny we wczesnych godzinach porannych, ok. godz. 4:00. Zwłoki mężczyzny, przy którym nie znaleziono żadnego dokumentu tożsamości, znajdowały się w podwoziu samolotu obsługiwanego przez TUI Airways. Samolot przyleciał z Bandżulu, stolicy Gambii. „Policja została wezwana po znalezieniu ciała mężczyzny w podwoziu samolotu na lotnisku Gatwick, lecącego z Gambii, około 4 rano 7 grudnia. „Oficerowie prowadzą dochodzenie i zostanie przygotowany raport dla koronera HM” – czytamy w oświadczeniu przygotowanym w związku z tym wydarzeniem przez Sussex Police.
Sześć godzin lotu w podwoziu samolotu – to nie może się udać
Bywały takie przypadki, że pasażerom na gapę udawało się przeżyć lot w podwoziu samolotu, ale z pewnością nie trwał on aż sześciu godzin. A tyle mniej więcej zajmuje podróż samolotem ze stolicy Gambii do Londynu. Rzecznik rządu Gambii Ebrima G. Sankareh potwierdził, że samolot leciał ze stolicy Gambii, Bandżulu, do Gatwick. Poza tym rzecznik zaznaczył, że urzędnicy w jego kraju otrzymali od brytyjskich służb informację o incydencie, a także że tożsamość mężczyzny nadal nie jest znana. – Według informacji, nieżywy czarnoskóry mężczyzna został znaleziony w podwoziu samolotu bez dokumentów tożsamości pozwalających ustalić jego imię i nazwisko, wiek, narodowość lub plan podróży. Dlatego na tym etapie nie jest jasne, kim on jest – doprecyzował Sankareh.
Obecnie władze Gambii współpracują z brytyjską policją, a ciało mężczyzny zostało zabrane do kostnicy w celu przeprowadzenia testów DNA. Do sprawy odniósł się też rzecznik Tui Airways, mówiąc: – Możemy potwierdzić, że dochodzenie z władzami jest w toku po odkryciu ciała podczas lotu TUI z Gambii na lotnisko Londyn-Gatwick 7 grudnia. Chcielibyśmy złożyć szczere kondolencje.
Pasażerowie na gapę zagrażają nie tylko sobie, ale też ludziom na ziemi
Niestety, pasażerowie na gapę, którzy kryją się w podwoziach samolotów, zagrażają nie tylko sobie, ale też ludziom na ziemi. Jakiś czas temu opisywaliśmy na łamach Polish Express przypadek mężczyzny, który nie tylko zginął, udając się w ekstremalnie niebezpieczną podróż pod pokładem, ale też wypadł z samolotu i wpadł do ogródka w jednej z dzielnic w Londynie. Mężczyzna wypadł z samolotu Kenya Airways, który podchodził do lądowania na lotnisku Heathrow. Do zdarzenia doszło w momencie, gdy Boeing 787-8 Dreamliner znajdował się ok. 1 km nad ziemią i gdy prawdopodobnie piloci wysunęli podwozie. Śledczy ustalili, że mężczyzna najpewniej schował się w podwoziu, gdzie zamarzł i w chwili wysunięcia się kół wypadł z samolotu. O tym natomiast, że zmarły przebywał w luku podwozia świadczy nie tylko bryła lodu, która pokrywała jego ciało w chwili upadku, ale też znalezione w luku rzeczy – torba, trochę jedzenia i woda.
Traumatyczne przeżycie dla mieszkańców dzielnicy Londynu
Usłyszałem uderzenie. Wspiąłem się po schodach, żeby wyglądnąć przez okno. Na początku pomyślałem, że to włóczęga śpiący w ogrodzie. Miał na sobie wszystkie ubrania. Ale gdy się bliżej przyjrzałem, to zobaczyłem krew w całym ogródku. Jego głowa nie wyglądała dobrze. Szybko się więc zorientowałem, że on spadł – opowiedział wówczas na łamach brytyjskiej prasy Brytyjczyk zamieszkujący dzielnicę Londynu Clapham, będący jednocześnie sąsiadem mężczyzny, do którego ogródka spadł pasażer na gapę. – Potem wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem sąsiada, całego roztrzęsionego. On się opalał, a mężczyzna spadł dosłownie metr od niego. Szybko na miejscu zjawiła się też policja – dodał londyńczyk.
Z kolei mężczyzna, do którego ogrodu wpadło ciało zdesperowanego pasażera na gapę zaznaczył, że w jego domu omal nie doszło do tragedii. – Gdyby to się stało chwilę wcześniej, to mogło dojść do tragedii. Moje dzieci bawiły się w ogrodzie 15 minut wcześniej – uściślił.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Strajk na londyńskim lotnisku. Podróżni muszą liczyć się z utrudnieniami
Ryanair ogłasza rozkład lotów na lato 2023 i dodaje nowe trasy, w tym też do Polski
