Fot. Getty
Tuż przed wakacyjną przerwą Ministerstwo Skarbu po cichu wypuściło informację dotyczącą wysokości tzw. rachunku rozwodowego. Okazuje się, że kwota, którą Londyn musi zapłacić Brukseli w ramach rozliczeń powstałych w związku z wystąpieniem z UE, jest wyższa od tej, którą zakładał rząd, o ok. £10 mld.
Kwota, którą Wielka Brytania musi zapłacić Unii Europejskiej w ramach rozliczeń powstałych w związku z wystąpieniem ze Wspólnoty, została w styczniu 2020 r. oszacowana przez Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (The Office for Budget Responsibility, OBR) na £32,9 mld. W tym samym czasie Bruksela podawała inne szacunki dotyczące rachunku rozwodowego – 47,5 mld euro, ale na Wyspach mało kto o tym mówił. Teraz jednak okazuje się, że tzw. rachunek rozwodowy będzie rzeczywiście kosztował Brytyjczyków o blisko £10 mld więcej, niż zakładano, a informację o tym po cichu wypuściło tuż przed przerwą wakacyjną Ministerstwo Skarbu. Nowa kwota, którą Wielka Brytania musi zapłacić UE, to prawdopodobnie £42,5 mld.
Termin podania informacji dotyczącej rachunku rozwodowego nie jest przypadkowy. Z uwagi na rozpoczynającą się przerwę wakacyjną posłowie nie będą w stanie rozliczyć ministrów w Izbie Gmin ze wzrostu powyższej kwoty.
Dlaczego rachunek rozwodowy jest tak wysoki?
Późniejsze szacunki brytyjskiego rządu oscylowały w granicach £35 – 39 mld, ale to i tak o wiele mniej, niż Ministerstwo Skarbu właśnie raczyło podać. Na tzw. rachunek rozwodowy składają się składki emerytalne dla brytyjskich pracowników UE, a także wkład UK w trzy unijne programy badawcze na lata 2021-27. Jednocześnie w trakcie negocjacji w sprawie warunków Brexitu, Bruksela zgodziła się zwrócić Wielkiej Brytanii pełną kwotę, którą Londyn uiścił na rzecz Europejskiego Banku Inwestycyjnego (nieco ponad £3 mld) i Europejskiego Banku Centralnego (ok. £50 mln).
Ministerstwo Skarbu poinformowało, że wzrost tzw. rachunku rozwodowego to „głównie [efekt] najnowszej wyceny zobowiązań Wielkiej Brytanii wynikających z art. 142 w odniesieniu do emerytur UE”.
