Boris Johnson nie tylko przyjął przeprosiny ministra zdrowia dotyczące złamania przez niego zasad dystansu społecznego, ale – mimo sprzeciwu społeczeństwa i partii opozycyjnych, które zarzucają ministrowi obłudę – uważa „sprawę za zamkniętą”.
Po tym, jak w Wielkiej Brytanii wybuchł skandal z udziałem ministra zdrowia, którego zdjęcia pokazujące jego pocałunek ze swoją asystentką i lobbystką, Giną Coladangelo, zostały opublikowane przez „The Sun”, w sprawie głos zabrał Boris Johnson.
„Sprawa zamknięta”
Matt Hancock w oficjalnym oświadczeniu „bardzo przeprosił” za złamanie zasad dotyczących dystansu społecznego i poprosił o uszanowanie prywatności jego rodziny. Zaznaczył jednak, ze zamierza walczyć o utrzymanie obecnego stanowiska. Downing Street poinformowało z kolei, że Boris Johnson przyjął przeprosiny ministra zdrowia i „uważa sprawę za zamkniętą”.
Laburzyści stwierdzili, że premier „nie ma kręgosłupa” po tym, jak nie wyciągnął odpowiednich konsekwencji wobec ministra zdrowia i oskarżyli rząd o próbę tuszowania afery.
Eksperci twierdzą, że skandal związany z ministrem nieprzestrzegającym zasad, które sam ustanowił, może powstrzymać ludzi przed stosowaniem się do nich i poważnie narusza wiarygodność rządu.

Żądają, aby Hancock podał się do dymisji
Anneliese Dodds z Partii Pracy powiedziała, że pozycja Hancocka jest „beznadziejnie nie do utrzymania” i zażądała od niego rezygnacji ze stanowiska. Burmistrz Londynu, Sadiq Khan wezwał do przeprowadzenia dochodzenia w tej sprawie i zaznaczył, że złamanie dystansu społecznego przez ministra zdrowia może zmniejszyć stosowanie się do zasad lockdownu.
