Brytyjski dziennik The Sun dotarł do szokujących informacji. Właściciele nieruchomości w Wielkiej Brytanii są kuszeni lukratywnymi, 3-letnimi kontraktami ze stawkami nawet dwukrotnie wyższymi od rynkowych. Warunek? Eksmisja dotychczasowych lokatorów i udostępnienie mieszkań migrantom przybywającym do Wielkiej Brytanii na małych łodziach.
Sprawa wywołała ogromne oburzenie społeczne. Podczas gdy brytyjskie rodziny zmagają się z rekordowymi czynszami i brakiem dostępnych lokali, rządowe programy oferują landlordom kolosalne pieniądze za wynajem azylantom. Landlord za zakwaterowanie nielegalnego migranta dostanie 2 razy więcej niż gdy przeznaczy swój dom na „council house”. Nic dziwnego, że landlordzi wolą wynajmować migrantom, a mieszkań socjalnych ubywa.
2 razy mniej za council house niż za azylanta
Z wyliczeń i dokumentów opublikowanych przez The Sun wynika porażająca dysproporcja. Jeśli landlord zdecyduje się przeznaczyć nieruchomość na mieszkanie komunalne (council house) opłacane przez lokalny samorząd, zarobi dwa razy mniej, niż gdyby zakwaterował tam osoby oczekujące na azyl.
Przykład podawany przez The Sun z dzielnicy Southwark w południowym Londynie dobrze obrazuje ten problem:
Wynajem jako lokal socjalny (dla brytyjskiej rodziny): 1 790 GBP miesięcznie.
Oferta za zakwaterowanie azylantów: 4 500 GBP miesięcznie + pokrycie rachunków, podatku lokalnego (council tax) i kosztów konserwacji.
Oznacza to, że rząd jest w stanie zapłacić ponad dwukrotnie więcej ze środków podatników za zakwaterowanie nielegalnego migranta niż za wsparcie potrzebującej rodziny z Wielkiej Brytanii.
Wyższy standard dla migrantów niż w lokalu komunalnym
Kolejnym powodem do oburzenia są wymagane standardy wykończenia lokali. Wobec landlordów udostępniających domy azylantom stawia się surowe kryteria, które znacznie przewyższają te obowiązujące w standardowych mieszkaniach socjalnych.
Z dokumentów wynikają nakazy odświeżenia lokali oraz wymiany dywanów na fabrycznie nowe. Wielu komentatorów pyta wprost: dlaczego tak rygorystyczne i kosztowne standardy mają zastosowanie wobec nielegalnych imigrantów? Zaś brytyjskie rodziny zagrożone bezdomnością lub ofiary przemocy domowej mogą mieć znacznie niższe standardy?
Król Azylu i miliardowe kontrakty opłacane z pieniędzy podatników
Na zakwaterowaniu osób ubiegających się o azyl rosną prywatne fortuny. Firma Clearsprings Ready Homes jest jedną z trzech podmiotów (obok Serco i Mears Group) realizujących długoterminowe umowy z brytyjskim Home Office.
Clearsprings realizuje opłacany z pieniędzy podatników kontrakt o wartości 7 miliardów funtów. Odpowiada za organizację mieszkań w południowej Anglii i Walii.
Na czele spółki stoi 66-letni Graham King, nazywany przez media „Królem Azylu”. Jego majątek netto szacuje się na 726 milionów funtów.
Z najnowszych sprawozdań finansowych wynika, że tylko w roku kończącym się w styczniu 2025 r. Clearsprings wypracowało 62,6 miliona funtów zysku przy obrotach sięgających niemal 1,4 miliarda funtów.
Polityczna burza i dalsze plany przejmowania mieszkań
Sprawę ostro skomentował polityk Partii Konserwatywnej, Chris Philp:
„To dzień wstydu dla Partii Pracy, że ciężko pracujący Brytyjczycy są wyrzucani z mieszkań po to, by można je było wynająć nielegalnym imigrantom za dwukrotnie wyższą cenę”.
Z ujawnionych dokumentów wynika, że Clearsprings nie zamierza poprzestawać na dotychczasowych zasobach i planuje pozyskiwanie kolejnych domów na terenie całego kraju. Na liście potencjalnych lokalizacji znalazły się m.in.: Bedford, Southampton, Forest of Dean, Caerphilly oraz Wrexham.

