Trudno nie zauważyć, że od czasu wyboru na premiera Wielkiej Brytanii, Rishi Sunak jest w przestrzeni publicznej nieco nieobecny. Z jednej strony wprowadza to trochę spokoju po burzliwym miesiącu rządów Liz Truss, ale z drugiej można się zastanawiać, gdzie w zasadzie jest premier? Zwłaszcza, że przez kraj przechodzą kolejne fale strajków – pielęgniarek, kolejarzy czy pracowników Royal Mail.
Rząd Rishiego Sunaka miał dobry początek?
W wywiadzie dla „Daily Mail” Rishi Sunak wyznał, że jego zdaniem rząd, który utworzył, miał dobry start. – Sytuacja się uspokoiła. Silna gospodarka, w której panuje stabilność i zaufanie, jest fundamentem, na którym można budować – zaznacza premier. A zapytany o falę strajków przetaczającą się przez Wielką Brytanię Sunak ze spokojem odpowiada, że jego rząd „robi wszystko, co w jego mocy, aby być odpowiedzialnym i wprowadza środki awaryjne w celu wspierania ludzi”. Premier dodaje też, że będzie „nadal nakłaniał związki zawodowe do odwołania strajków [pracowników służby zdrowia – przyp.red.], ponieważ to właśnie powoduje zakłócenia w życiu ludzi, co ma wpływ na ich zdrowie”. Wreszcie Sunak zaznacza, że rząd postępuje „rozsądnie”, bo po prostu nie może sobie pozwolić na zawieranie umów płacowych, które mogłyby dalej napędzać inflację. – Jeśli teraz podejmiemy złe decyzje, a inflacja się utrzyma, pogorszy się i potrwa dłużej, to na dłuższą metę z pewnością ludzie będą biedniejsi – mówi w wywiadzie.
Czym jest Sunakizm?
Dziennikarze na Wyspach właśnie ukuli termin „Sunakizm”, którego założenia premier ma podać z początkiem przyszłego roku. Ale już teraz można powiedzieć, sądząc po wypowiedziach premiera, że pod terminem tym kryje się spokój ducha, niższe podatki i prawdziwa duma w Wielkiej Brytanii. – Pierwszą rzeczą, którą chcę zapewnić ludziom, jest spokój ducha. To, czego ludzie pragną i na co zasługują, to spokój ducha. Pewność, że naprawimy gospodarkę, udzielimy im potrzebnego wsparcia w zapłacie rachunków za energię i w zmniejszeniu kosztów życia oraz że zapewnimy im dobrą, dobrze płatną pracę. Ale spokój ducha polega również na wiedzy, że usługi publiczne, takie jak NHS, będą dostępne dla nas i naszej rodziny, kiedy będziemy ich potrzebować, dlatego koncentrujemy się na skróceniu listy oczekujących i zapewnieniu ludziom dostępu do ich lekarza rodzinnego. Inną rzeczą, którą chcę zrobić, jest upewnienie się, że nasze dzieci i wnuki mogą spodziewać się lepszej przyszłości. Dla mnie dużą częścią tego jest edukacja i upewnienie się, że tworzymy społeczeństwo, w którym młodzi ludzie mają fantastyczne możliwości spełnienia wszystkich swoich ambicji i marzeń, a także [możliwość] dorastania z ogromną dumą w miejscu, które nazywają domem i swoim krajem – tłumaczy Rishi Sunak w wywiadzie dla „Daily Mail”.
Czeka nas deregulacja sektora finansowego?
Rząd Rishiego Sunaka przymierza się także do deregulacji brytyjskiego sektora finansowego. Kanclerz Jeremy Hunt ma przedstawić pakiet zmian dotyczący funkcjonowania londyńskiego City, składający się z 30 punktów, którego celem będzie pobudzenie konkurencji i wzrostu. Plany te zostały określane jako „Edinburgh reforms” („Reformy edynburskie”) i mają obejmować główne pomysły obecnego rządu na zmiany w sektorze finansowym, ponieważ obecne władze chcą zdecydowanej deregulacji w tym zakresie. Hunt zamierza „zrewidować, uchylić i zastąpić” szereg przepisów, które zostały wprowadzone w celu ochrony pieniędzy oszczędzających i podatników, a więc nas, zwykłych ludzi, po kryzysie finansowym w 2008 roku. Według konserwatywnych polityków obecne regulacje utrudniają funkcjonowanie londyńskim bankom i ubezpieczycielom.
– Sektor usług finansowych tego kraju jest siłą napędową całej brytyjskiej gospodarki, napędzającą innowacje, wzrost i dobrobyt w całym kraju. Opuszczenie Unii Europejskiej daje nam doskonałą okazję do przekształcenia naszego systemu regulacyjnego i uwolnienia pełnego potencjału naszego potężnego sektora usług finansowych. Dostarczymy sprawny, proporcjonalny i własny system regulacyjny, który odblokuje inwestycje w całej naszej gospodarce, aby zapewnić miejsca pracy i możliwości dalszego rozwoju dla Brytyjczyków – zapewniał niedawno kanclerz skarbu.
Jakie przepisy mają ulec zmianom?
Jak podaje „The Guardian”, zmiany proponowane przez Jeremy`ego Hunta są w zasadzie próbą ponownego sprzedania, acz w innym opakowaniu tego, co zaproponował w czasie swojej krótkiej kadencji Kwasi Kwarteng. Wówczas określono to jako post-brexitowy „Wielki Wybuch 2.0” dla londyńskiego City. Jednak Sir John Vickers, starszy ekonomista, który kierował niezależną komisją dokonującą przeglądu brytyjskiego sektora bankowego po kryzysie w latach 2007-2008, mówi, że kluczowe elementy pakietu deregulacyjnego ujawnione przez Jeremy'ego Hunta mogą zagrozić stabilności finansowej Wielkiej Brytanii. Vickers jest szczególnie zaniepokojony planami wycofania zasad dotyczących tych przepisów, które George Osborne wprowadził jako ochronę zwykłych klientów poprzez oddzielenie ich depozytów od bardziej ryzykownych operacji bankowości inwestycyjnej. – Te zasady, które weszły w życie dopiero w 2019 roku, są obecnie podstawą tego, jak regulujemy banki w Wielkiej Brytanii – zaznacza ekspert.
Czy zatem jest to odpowiedni czas na wprowadzenie takich zmian? Cóż, z pewnością zezwolenie bogatym na zarabianie jeszcze więcej w kontekście kryzysu kosztów utrzymania może zostać bardzo źle odebrany przez opinię publiczną. W perspektywie nadchodzącej recesji ruch ten może tylko zwiększyć przepaść między bogatymi i biednymi w Wielkiej Brytanii.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Ryanair ogłasza rozkład lotów na lato 2023 i dodaje nowe trasy, w tym też do Polski
