Fot. Getty
Wielka Brytania zmierza w kierunku recesji i to w stopniu szybszym, niż inne duże gospodarki europejskie. Niestety, ostrzeżenie to trudno uznać za spekulację lub straszenie na wyrost, ponieważ pochodzi od samego prezesa Banku Anglii, Andrew Bailey'a.
Prezes Banku Anglii, Andrew Bailey, nie ma wątpliwości, że nadchodzący czas nie będzie dobry dla brytyjskiej gospodarki. Przemawiając na konferencji w Sintrze, w Portugalii, Andrew Bailey powiedział, że brytyjska gospodarka osiągnęła „punkt zwrotny” w następstwie pandemii Covid-19, rosnących kosztów życia, wojny na Ukrainie i co za tym idzie – rosnącej inflacji. – Gospodarka brytyjska zdaje się słabnąć wcześniej i nieco bardziej niż inne [gospodarki]. Myślę, że jest to dość oczywiste od kilku miesięcy. Stajemy w obliczu bardzo dużego szoku w zakresie realnego dochodu narodowego, który jest wypadkową czynników zewnętrznych. Skala szoku jest bardzo duża i sama w sobie będzie miała [na nas] wpływ, duży wpływ, ponieważ zmniejszy się popyt krajowy, a [szok] dotknie rynku pracy i dotknie inflacji – zaznaczył Andrew Bailey na konferencji z udziałem prezesów innych banków centralnych.
Gospodarka brytyjska wyhamowuje
Według prezesa Banku Anglii na Wyspach już teraz widać pierwsze oznaki recesji. – Gdy patrzę w tej chwili na gospodarkę Wielkiej Brytanii, to jest bardzo jasne, że gospodarka już zaczyna zwalniać. Pod tym względem znajdujemy się w punkcie zwrotnym – powiedział Bailey w Sintrze.
Najnowsze dane the Office for National Statistics (ONS) pokazują, że stopa inflacji w Wielkiej Brytanii osiągnęła najwyższy poziom od co najmniej lutego 1982 r., gdy wyniosła 10,2 proc. Koszty paliwa i żywności to dwa największe czynniki wpływające na pogarszające się wyniki gospodarcze w UK. Ceny żywności podskoczyły o 8,6 proc., najwyżej od 13 lat, z 6,7 proc. w kwietniu. Częściowo jest to spowodowane wpływem rosyjskiej inwazji na Ukrainę na światowe rynki żywności.
