Autorka „50 twarzy Greya”, E.L. James pewnie nie spodziewała się, że stanie pod takim gradobiciem pytań! „Wielbiciele” książek wykpili jej grafomański styl i brak talentu. Wielu z nich zastanawiało się nad tym, czy na przymiotnikach można zarabiać, gdyż James notorycznie ich nadużywa. Pytali również o to, czy „kiedykolwiek rozważała korzystanie ze słownika wyrazów bliskoznacznych, czy też brzmi to jak zbyt ciężka praca”. Niektórzy prosto z mostu zarzucali jej beztalencie i byli ciekawi, czy po sukcesie „Greya” autorka rozważała ponowne opowiedzenie tej historii z perspektywy osoby, która potrafi pisać! Jeden z bardziej złośliwych komentarzy brzmiał: „Czego bardziej nie lubisz: niezależnych, silnych kobiet czy języka angielskiego?”. I chociaż krytyków prozy E.L. James nie brakuje, to kolejna część opowiedziana z perspektywy Greya rozeszła się w prawie 1,8 mln egzemplarzy! Czytaliście?


