Paul Powlesland wraz z grupą wolontariuszy wysprzątał rzekę Roding we wschodnim Londynie. Usunęli 200 worków śmieci. Odtworzyli także leśne stawy w okolicy.
Zdegradowane środowisko nie tylko wraca do życia, ale także dzięki zmianom, lepiej chroni mieszkańców przed powodziami. Tymczasem Paul jest ścigany i grozi mu więzienie za brak… licencji na sprzątanie.
Kim jest Paul Powlesland?
Paul Powlesland to 40-letni adwokat specjalizujący się w prawie środowiskowym, prawach do protestu i prawie planowania przestrzennego. Na co dzień pracuje w Garden Court Chambers w Londynie. Jest też założycielem River Roding Trust – społecznej organizacji wolontariackiej, która od lat stara się ratować rzekę Roding i jej dopływy w wschodnim Londynie. Na dodatek – mieszka na łodzi na tej samej rzece. Można powiedzieć, że zna ją jak własną kieszeń.
Powlesland jest też twórcą grupy Lawyers for Nature – inicjatywy skupiającej prawników walczących o ochronę przyrody. Człowiek, który całe życie zawodowe i prywatne poświęcił środowisku naturalnemu. Trudno o bardziej absurdalnego „przestępcę”.
So, I find myself 30ft in the air up a tree in Wellingborough- surrounded by police, security & tree surgeons- trying to prevent an illegal tree felling. How did I end up here? Here’s an outrageous story of nature destruction & collusion between authorities & private developer 🧵 pic.twitter.com/UJl2mEuPmv
— Paul Powlesland (@paulpowlesland) February 28, 2023
Potok śmieci
Alders Brook to mały potok – dopływ rzeki Roding – przepływający przez Barking w wschodnim Londynie. Przez lata zamienił się w śmietnisko. Na jego dnie i brzegach zalegały tysiące ton odpadów: opakowania, stare sprzęty AGD, gałęzie, gruba warstwa mułu, zużyte strzykawki, a nawet broń. Woda przestała płynąć. Ekosystem praktycznie zamarł. Co więcej Thames Water regularnie spuszczała ścieki do rzeki.
Powlesland wielokrotnie zwracał się do Environment Agency – rządowej agencji odpowiedzialnej za ochronę środowiska i stan rzek w Anglii – z prośbą o interwencję. Bez skutku. Agencja ignorowała jego apele przez lata.
“Before landscapes die, they first vanish in the imagination”. This is the story of a small brook on the outskirts of London, the Aldersbrook, which has survived against the odds, but in the worst state imaginable, & my attempts to act as a guardian of this river & its rights🧵 pic.twitter.com/4tvoN16O9l
— Paul Powlesland (@paulpowlesland) November 21, 2022
W lutym 2026 roku wolontariusze River Roding Trust postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Przez dziesięć dni pracowali na 250-metrowym odcinku Alders Brook. Wynajęli koparkę za tysiąc funtów z własnych środków. Wyciągnęli ponad 200 worków śmieci. Usunęli muł, gałęzie, chwasty, agresywne gatunki inwazyjne. Przywrócili naturalny przepływ wody.
Efekty były natychmiastowe i spektakularne. Wróciły irysy i trzcinowiska. Po raz pierwszy od lat pojawiły się ryby. Wróciły ważki i czaple. Cały ekosystem zaczął budzić się do życia.
Environment Agency grozi działaczowi
Environment Agency ta sama, która przez lata ignorowała prośby o oczyszczenie rzeki w końcu zareagowała, ale nie tak jakbyśmy się spodziewali.
Wysłała do Powleslanda pismo, że jest objęty śledztwem za prowadzenie prac bez wymaganego pozwolenia. Zarzuty obejmują „naruszenia pozwoleń i przepisów dotyczących odpadów”. Maksymalna kara: dwa lata więzienia i nieograniczona grzywna. Poza tym Powlesland ryzykowałby utratą licencji prawniczej i tym samym – całej kariery zawodowej.
Both of the actions you see in these photos potentially amount to the offence of ‘public nuisance’.
One is punishable with “long, long prison sentences” & the other is rewarded with huge bonuses & billions in profits.
Why the disparity? What does this mean for the rule of law? pic.twitter.com/ux7l4PmOVr
— Paul Powlesland (@paulpowlesland) July 18, 2024
Oburzenie w Wielkiej Brytanii
Sprawa Powleslanda wywołała falę oburzenia w całej Wielkiej Brytanii. Jest to kolejny absurd brytyjskiego prawa, które ściga i karze za błahostki, a prawdziwych przestępców zostawia chodzących po ulicach.
Co więcej wielu zadaje pytanie o to, dlaczego agencja środowiskowa powołana do ochrony środowiska i działająca za pieniądze podatników nie zajmuje się tym co powinna i muszą ją wyręczać wolontariusze. Którzy na dodatek są za to karani.
Najbardziej chyba bulwersuje jednak fakt, że zaledwie 200 metrów w górę rzeki od miejsca, które wolontariusze wyczyścili, znajduje się wylot kanalizacyjny Thames Water. Według Powleslanda regularnie wypompowuje on ścieki do Alders Brook – setki tysięcy litrów nielegalnych zrzutów. Agencja nie wszczęła żadnego dochodzenia w tej sprawie.
Jednak ta sama agencja zdołała w ciągu tygodnia wysłać inspektorów na miejsce sprzątania i wystawić list dochodzeniowy wolontariuszom, którzy wyłożyli własne pieniądze i poświęcili własny czas, żeby naprawić to, czego agencja przez dekady nie chciała naprawić.
Rzeka odżyła
Powlesland nie żałuje swojej decyzji. W rozmowach z mediami wielokrotnie podkreślał, że efekty sprzątania są ewidentne i nieodwracalnie pozytywne. Zapowiedział też, że nie zamierza się zatrzymywać. Zaapelował do Environment Agency, żeby zamiast walczyć z wolontariuszami, przyłączyła się do odbudowy rzeki.
„Mają teraz wyraźny wybór: mogą z nami walczyć, albo wsiąść na pokład i pomóc nam – i stać się tymi dobrymi w tej historii.”
Co mówi Environment Agency?
Agencja w oficjalnym oświadczeniu zapewniła, że „głęboko troszczy się” o stan rzeki Roding i jest gotowa współpracować z partnerami, którzy chcą poprawić stan środowiska. Jednocześnie zaznaczyła, że „nadzór i fachowe doradztwo są konieczne, aby upewnić się, że prace nie powodują niezamierzonych szkód” – dla ryzyka powodziowego, odwodnienia i szerszego ekosystemu.
Brzmi rozsądnie w teorii. Problem w tym, że przez lata – kiedy rzeka dusiła się pod warstwą śmieci i ścieków – tej „fachowej opieki” nie było. Pojawia się dopiero teraz, gdy ktoś naprawił to za darmo.
Co dalej?
Śledztwo Environment Agency trwa. Agencja nie podjęła jeszcze decyzji o skierowaniu sprawy do sądu. Powlesland zapowiada, że jeśli agencja „będzie nadal nic nie robić” – on i wolontariusze wrócą dokończyć sprzątanie pozostałej części rzeki.
Sprawa wywołała ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej w UK. Tysiące ludzi wyrażają wsparcie dla Powleslanda w mediach społecznościowych. Pojawiają się głosy polityków i prawników domagających się wyjaśnień od agencji. Sprawa jest na tyle głośna, że jest szansa, że agencja zdecyduje się skierować uwagę tam, gdzie naprawdę są potrzebne działania. Czyli na Thames Water i inne spółki zatruwające rzeki Anglii.
Więcej na https://x.com/paulpowlesland
Źródła: The Guardian, Yahoo News UK, Local Government Lawyer, Futurism, Dexerto, JOE.co.uk, profil Paula Powleslanda na platformie X.
