Naloty w restauracjach, na budowach i w branży dostawczej. W pierwszej połowie roku Immigration Enforcement zatrzymało w Londynie 1256 osób podejrzewanych o nielegalną pracę. Rząd zwiększa presję na pracodawców, a Reform UK proponuje jeszcze ostrzejsze kary. W centrum sporu znalazły się nie tylko mandaty, lecz także więzienie dla osób odpowiedzialnych za zatrudnianie pracowników bez prawa do pracy. Walka z nielegalną pracą trwa!
Londyński rynek pracy znalazł się pod coraz większą presją służb imigracyjnych. Od stycznia do końca czerwca 2026 roku funkcjonariusze Immigration Enforcement przeprowadzili w Londynie 1814 kontroli związanych z podejrzeniem nielegalnego zatrudnienia. Zakończyły się one 1256 zatrzymaniami. To o 32 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Nie jest to jednak wyłącznie londyński problem. W całej Wielkiej Brytanii w pierwszych sześciu miesiącach roku służby przeprowadziły 7270 kontroli. Służby zatrzymały 4756 osób. Home Office określa ten okres jako najlepszy początek roku w historii działań przeciwko nielegalnej pracy. Od lipca 2024 do końca czerwca 2026 roku liczba zatrzymań podczas takich kontroli przekroczyła już 17 tysięcy.
Restauracja w Westminsterze i karawanowy park w Bromley
Za liczbami stoją konkretne miejsca i konkretne branże. W Westminsterze funkcjonariusze kilkukrotnie odwiedzali libańską restaurację. Podczas kontroli zatrzymano 15 osób. Lokal stracił później licencję.
W Bromley służby wkroczyły na teren z przyczepami kempingowymi. W marcu zatrzymano tam 18 osób podejrzewanych o nielegalną pracę przy budowie i sprzątaniu.
Coraz większą uwagę funkcjonariuszy przyciąga także sektor dostaw. Home Office podaje, że od stycznia do czerwca przeprowadzono w całym kraju 635 kontroli w branży magazynowej, dystrybucyjnej i dostawczej. Zakończyły się one 635 zatrzymaniami. Liczba kontroli wzrosła w tej branży aż o 147%. Natomiast liczba zatrzymań o 70 proc. w porównaniu z pierwszą połową 2025 roku.
Praca kierowców i dostawców jest często elastyczna, oparta na aplikacjach i podwykonawcach. Dla służb oznacza to trudniejszy system kontroli, dla pracodawców zaś coraz większą odpowiedzialność za to, kto faktycznie wykonuje pracę.
Walka z nielegalną pracą trwa! Co grozi pracownikowi?
Samo zatrzymanie nie oznacza automatycznie skazania za przestępstwo. Immigration Enforcement może jednak zatrzymać osobę w związku z jej statusem imigracyjnym. Natomiast dalsze postępowanie może prowadzić do usunięcia jej z Wielkiej Brytanii.

fot. shutterstock.com
Skala takich działań rośnie. Od lipca 2024 do końca czerwca 2026 roku 2357 osób zatrzymanych podczas kontroli dotyczących nielegalnej pracy zostało już odesłanych z Wielkiej Brytanii. To o 50 proc. więcej niż w poprzednim dwuletnim okresie.
Dla pracownika konsekwencje mogą więc wykraczać daleko poza utratę konkretnego zajęcia. Nielegalna praca może uruchomić procedury imigracyjne i wpłynąć na możliwość dalszego legalnego pobytu lub uzyskania określonego statusu w Wielkiej Brytanii.
Znacznie większe ryzyko ponosi pracodawca
Home Office od kilku lat konsekwentnie przesuwa ciężar odpowiedzialności na firmy. Pracodawca musi sprawdzić, czy zatrudniana osoba ma prawo do pracy w Wielkiej Brytanii. Jeśli tego nie zrobi, może zapłacić wysoką karę.
Obecnie cywilna kara może wynieść do 45 tysięcy funtów za każdego nielegalnie zatrudnionego pracownika przy pierwszym naruszeniu. W przypadku powtórnego naruszenia maksymalna kara rośnie do 60 tysięcy funtów za osobę.
W praktyce oznacza to, że firma zatrudniająca kilka osób bez prawa do pracy może w krótkim czasie zostać obciążona karą sięgającą setek tysięcy funtów.
To nie koniec problemów. W poważnych przypadkach pracodawcy może grozić postępowanie karne, zamknięcie przedsiębiorstwa, zakaz pełnienia funkcji dyrektora oraz kara więzienia. Obowiązujące przepisy przewidują w określonych przypadkach nawet do pięciu lat pozbawienia wolności oraz nieograniczoną grzywnę.
Home Office nie ogranicza się już również do tradycyjnych pracodawców. System kontroli prawa do pracy jest rozszerzany na modele pracy charakterystyczne dla gospodarki platformowej i sektora dostaw.
Walka z nielegalną pracą trwa. Ponad 1200 firm już z karami
Skala finansowych konsekwencji rośnie razem z liczbą kontroli. W pierwszej połowie 2026 roku ponad 1200 przedsiębiorstw, w których wykryto nielegalne zatrudnienie, otrzymało decyzje dotyczące kar cywilnych. Łączna wartość tych kar przekroczyła 74 miliony funtów. Home Office wszczął także procedury dotyczące zamknięcia 10 przedsiębiorstw oraz 55 przeglądów licencji na sprzedaż alkoholu i działalność gastronomiczną w godzinach nocnych.
Dla rządu to dowód, że zwiększenie liczby kontroli przynosi efekty. Dla części przedsiębiorców problem wygląda inaczej: zaostrzenie przepisów oznacza coraz większą odpowiedzialność za dokumentację, weryfikację pracowników i sposób organizacji pracy.
Reform UK idzie jeszcze dalej. Chce więzienia dla szefów
Na tym tle pojawiła się najnowsza propozycja Reform UK. 6 sierpnia partia przedstawiła plan nazwany „Deliveroo Law”, wymierzony przede wszystkim w firmy, które według Reform czerpią korzyści z nielegalnej pracy, szczególnie w sektorze dostaw i gospodarki platformowej.
Zia Yusuf, rzecznik Reform UK ds. spraw wewnętrznych, zapowiedział osobistą i karną odpowiedzialność dyrektorów za systemowe przypadki nielegalnego zatrudnienia. W najbardziej poważnych przypadkach kierownictwu firmy miałoby grozić do pięciu lat więzienia. Duże przedsiębiorstwa miałyby natomiast zostać obciążone karą sięgającą 10 proc. ich rocznego globalnego obrotu.
Reform chce również, aby osoby wynajmujące swoje konta dostawcze pracownikom, którzy nie mają prawa do pracy, mogły zostać ukarane grzywną, utratą majątku, a w określonych przypadkach także więzieniem. Partia proponuje ponadto wyznaczenie w każdej działającej w Wielkiej Brytanii platformie osoby odpowiedzialnej za przestrzeganie przepisów.
To propozycja znacznie dalej idąca niż obecny system. Reform argumentuje, że właściciele i zarządzający firmami powinni ponosić realną odpowiedzialność za funkcjonowanie całego modelu zatrudnienia, a nie móc tłumaczyć się brakiem wiedzy o statusie pojedynczego pracownika.
