Fot. Getty
Klienci IKEI coraz częściej przecierają oczy ze zdumienia – w końcu ceny u szwedzkiego giganta wzrosły o wiele bardziej, niż wskazuje na to inflacja. IKEA broni się, że wszystkiemu winne są rosnące koszty surowców i transportu, ale czy można wierzyć w to, że stoją one za tak drastycznymi podwyżkami?
Meble IKEA już nie są takie tanie?
Z badania przeprowadzonego przez analityków Retail Week wynika, że od grudnia ubiegłego roku IKEA podwyższyła ceny przynajmniej kilkunastu swoich artykułów o wskaźnik ponad dwukrotnie przekraczający inflację w Wielkiej Brytanii. Na przykład cena zestawu Jokkmokk, składającego się ze stołu i czterech krzeseł, wzrosła z £99 do £179, cena dwuosobowej sofy Glostad wzrosła o dwie trzecie – z £90 do £150, a rama łóżka dla dwóch osób Slattum jest teraz droższa o prawie 50 proc. – jej cena skoczyła ze £129 do £189. A przecież wskaźnik cen towarów i usług dla Wielkiej Brytanii, choć nadzwyczaj wysoki, wciąż waha się w okolicach 9-10 proc., a w nie w granicach 20 proc., nie mówiąc już o wyższych wartościach.
Z analizy przeprowadzonej przez Retail Week wynika także, że podwyżki cen rzędu co najmniej 22 proc. dotknęły pięć głównych linii produktowych IKEI – są to meble do jadalni, szafy z szufladami, łóżka, sofy i materace.
Tak IKEA tłumaczy podwyżki
IKEA zarzeka się, że utrzymanie niskich cen „pozostaje w centrum jej uwagi”, ale też informuje, że firma pod wieloma względami ma teraz związane ręce. Ustami rzecznika gigant argumentuje, że za tak drastycznymi podwyżkami podstawowych i lubianych produktów IKEA stoją „rosnące koszty surowców i transportu”. Na razie IKEA nie przedstawiła oficjalnych dancyh dotyczących tego, o ile droższe w tym roku stały się jej produkty. Dotychczas przyznano tylko, że w grudniu zeszłego roku IKEA podniosła ceny o średnio 9 proc., natomiast w połowie października pojawiła się informacja, że obniżone zostaną ceny niektórych najbardziej popularnych produktów szwedzkiego gigamta. Z pewnością natomiast IKEA miała w ostatnim czasie problem z utrzymaniem na tym samym poziomie dostępności niektórych ze swoich popularnych produktów, a to ze względu na problemy z łańcuchem dostaw w Europie. Firma straciła też prawie 5 proc. całej sprzedaży na skutek wojny w Ukrainie i zamknięcia placówek w Rosji.
W zeszłym roku IKEA osiągnęła rekordowy zysk
Trudno trochę wierzyć w tłumaczenia IKEI, gdy weźmie się pod uwagę przychody wygenerowane przez firmę w okresie od sierpnia 2021 do sierpnia 2022. W tym czasie przychody IKEI rekordową kwotę 44,6 mld euro (38,7 mld funtów), czyli o 6,5 proc. więcej, niż w roku poprzednim. A jednak rzecznik IKEA tłumaczy, że firma nie jest odporna na obecne turbulencje w gospodarce. – Nie jesteśmy odporni na zmiany makroekonomiczne, z którymi borykają się obecnie przedsiębiorstwa, detaliści i społeczeństwo, od zwiększonych kosztów materiałów i transportu po wojnę na Ukrainie i inflację. Musieliśmy dostosować nasze ceny, aby odzwierciedlić tę zwiększoną bazę kosztową. Nasze podejście w tym okresie miało na celu ochronę cen najbardziej lubianych przez naszych klientów i najtańszych produktów i w związku z tym rodzin – mówi rzecznik.
Podwyżki nie tylko w IKEA. Inflacja w UK dotyka wszystkich
Według najnowszych danych stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii utrzymuje się na najniższym poziomie od prawie 50 lat, ale za to podwyżki regularnych płac nie nadążają za rosnącymi kosztami życia. Stopa bezrobocia, zgodnie z przewidywaniami, wynosi 3,6 proc., ale presja, jaka wywierana jest na płace, nadal rośnie, co wynika z tego, że wysokość pensji nie nadąża za galopującą inflacją. Jak podało ONS, biorąc pod uwagę wzrost cen, wartość regularnych wynagrodzeń spadła o 2,9 proc. Brytyjski urząd statystyczny poinformował niedawno, że regularnie wynagrodzenie – z wyłączeniem premii – rosło w tempie 5,4 proc. rocznie w okresie od czerwca do sierpnia. Stanowi to najsilniejszy wzrost regularnych wynagrodzeń obserwowany poza okresem pandemii, a jednak podwyżki płac nadal pozostają w tyle za inflacją (czyli tempem wzrostu cen), która obecnie wynosi 9,9 proc.
Z przeprowadzonego w sierpniu badania Royal London wynika, że 5,2 mln pracujących mieszkańców UK zdecydowało się w ostatnim czasie na podjęcie zatrudnienia w jednym lub większej liczbie dodatkowych miejsc pracy. Natomiast 10 milionów osób zastanawia się nad podobnym ruchem.
Będzie nam miło, jeśli wejdziesz jeszcze na naszą główną stronę polishexpress.co.uk
Artykuły polecane przez Polish Express:
